lombardiaIl Lombardia miała być szansą m.in. dla tych, którym nie udał się sezon. I tak się stało. Oto wypowiedź zwycięzcy Daniela Martina (Garmin-Sharp), któremu jak nie szło to nie szło, ale jak już poszło, to w bardzo prestiżowej imprezie. Kilka słów także od Alejandro Valverde (Movistar) – świeżego taty oraz imponującego w tym sezonie formą kolarza. 

Daniel Martin: Zawsze uwielbiałem ten wyścig, więc dzisiejsza wygrana jest dla mnie czymś specjalnym. Chciałem zaatakować na ostatnim podjeździe, ale grupka była jeszcze zbyt duża. Kiedy dotarliśmy na szczyt zobaczyłem, że są Gilbert i Valverde, którzy są szybcy na finiszu, dlatego zaatakowałem wcześniej. Zrobiłem pewną różnicę i dałem radę utrzymać ją do końca. To nie był dla mnie łatwy rok, ale moja drużyna nigdy we mnie nie wątpiła. Nie znam słów, w jakich mógłbym wyrazić im wdzięczność. 

Alejandro Valverde: Miałem nogi, aby wygrać ten wyścig, dlatego jestem trochę smutny. Jednak w profesjonalnym kolarstwie nic nie jest zagwarantowane. Kiedy Martin zaatakował wszyscy patrzyli na mnie. Przerzucili odpowiedzialność za pogoń na moje ramiona. Nie mogę kontrolować wszystkiego w końcówce, a jedyne, co mogłem zrobić, to finiszować po drugie miejsce, co też osiągnąłem. Mimo wszystko jestem zadowolony z dzisiejszego rezultatu. Drużyna jechała bardzo dobrze i udało mi się wrócić na pierwsze miejsce w rankingu UCI, co stawia mnie w dobrej pozycji przed wyścigiem w Pekinie. 

To drugie miejsce dedykuję całej mojej rodzinie, moim dzieciom, a zwłaszcza mojej nowo narodzonej córce Natalii. Nie było łatwo w wolne dni, ponieważ musiałem opiekować się żoną i dziećmi, ale ten cały wysiłek się opłacił. Lombardia jest naprawdę pięknym wyścigiem, więc żałuję, że nie udało mi się wygrać, ale mam nadzieję, że w przyszłości osiągnę ten cel.

Foto: bettiniphoto.net

Marta Wiśniewska