Michał PodlaskiW ostatnim tygodniu naprawdę sobie nie popuszczałem, robiłem solidne treningi i teraz z niecierpliwością czekam na dwa weekendowe klasyki, czyli Memoriał Henryka Łasaka i Puchar Uzdrowisk Karpackich. A o moją formę dba sam prezes ActiveJet Team – Piotr Bieliński!

Ostatnie dni minęły mi pod znakiem ciężkich treningów przygotowawczych. Przepracowałem bardzo solidne sesje i wykonałem wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Pogoda w ostatnich dniach nie zachęca do uprawiania kolarstwa. Były deszcze, niezbyt ciepło, no ale trenować trzeba w każdych warunkach. W środę udało mi się wyrwać na bardzo fajny, choć ciężki trening, razem z prezesem Piotrem Bielińskim i kolegami. Przejechaliśmy kawał kilometrów, ale ułożyło się całkiem nieźle. W dzień pogoda nam sprzyjała, a jak zjechaliśmy do „bazy” to zaczął się deszcz. My, już schowani, pozwoliliśmy sobie na solidną odnowę biologiczną – jacuzzi, masaż i wspólnie w miłej atmosferze spędziliśmy cały dzień pod znakiem rowerów.

Ale w ostatnich dniach zdarzyło mi się coś, czego wcześniej nie przeżyłem. Podczas jednego z treningów dorwała mnie burza, jakiej chyba nie widziałem nigdy wcześniej w swoim życiu. Do domu miałem jeszcze 15 kilometrów, ale stwierdziłem, że i tak już zmokłem, więc trzeba sobie z tym poradzić i dojechać do końca. Nie było sensu szukać schronienia na jakieś przeczekanie. Zanosiło się na naprawdę dużą nawałnicę, więc pedałowałem ile sił. Wiatr jednak był tak wielki, że nie mogłem nawet przekroczyć 20 km/h. To było coś niesamowitego, ale szczęśliwie dojechałem, choć przemokłem do suchej nitki.

Okres przygotowawczy przed klasykami przepracowałem bardzo solidnie, nad wszystkim czuwał nasz trener Jakub Pieniążek. Odbyłem też całkiem fajną przejażdżkę z moim kolegą z teamu i przyjacielem Konradem Dąbkowskim, który ma za sobą występ na Tour de Pologne. Jestem zdrowy, forma jest okej, więc jestem naprawdę dobrej myśli. A co najważniejsze:

WAGA W DÓŁ, WATY W GÓRĘ!

Źródło: www.activejet-team.com