daniel_geiger_-_mallorca_ambiance_1_20140220_1768451098– Chcemy wejść do pierwszej „10” World Touru – powiedział Brent Copeland, menedżer Lampre-Merida, wymieniając cele grupy na obecny sezon. W ich realizacji ma pomóc m.in. Przemysław Niemiec, przedstawiony podczas niedawnej prezentacji ekipy jako jeden z jej liderów.

– Mamy wiele celów na ten sezon. Jednym z nich jest to, by stać się grupą z pierwszej „10” World Touru. Zamierzamy go osiągnąć poprzez dobre starty w wielu wyścigach, od ardeńskich klasyków, przez Giro d’Italia, po Tour de France i inne – powiedział Brent Copeland, menedżer Lampre-Merida, podczas oficjalnej prezentacji grupy na Majorce. W połowie lutego na Balearach w obecności dziennikarzy z 25 krajów przedstawiono skład włoskiej grupy z mistrzem świata Rui Costą na czele. Dotychczasowe tegoroczne wyniki Lampre-Merida napawają jej kolarzy optymizmem przed najważniejszymi startami w sezonie, choć jeszcze niedawno mogli się oni obawiać o to, czy będą mieli czym jeździć. – Po koniec roku nasza grupa została okradziona ze 111 rowerów. Poradziliśmy sobie jednak z wszystkimi trudnościami i w ciągu trzech tygodni cały zespół dostał nowy sprzęt. Wierzę, że będzie tylko lepiej i ten rok przyniesie nam wiele sukcesów – powiedział William Jeng, wiceprezes Meridy. – Czeka nas wspólnie wielka przyszłość – wtórował mu Brent Copeland, nowy menedżer Lampre-Merida. – Moja robota może się wydawać trudna, ale fantastyczni ludzie, z którymi współpracuję, sprawiają, że jest całkiem prosta. Najtrudniej jest wyglądać na zapracowanego – żartował Copeland.

Wsparcie dla sukcesów

Prezentację kolarzy włoskiej grupy rozpoczęli przedstawiciele jej „młodych strzelb”. Jedną z nich był Słoweniec Jan Polanc, który wspominał swoją jazdę na ostatnich mistrzostwach świata. – Atakowałem we Florencji, bo taki mam styl jazdy. Jestem waleczny i staram się dać z siebie wszystko w każdym wyścigu – przyznał. Mattia Cattaneo, drugi z młodych zawodników Lampre-Merida, zaznaczył, że w obecnym sezonie chce się skupić na wspieraniu zespołu. – Kolarstwo to sport, w którym trzeba wykonać odpowiednie kroki, zanim wejdzie się na wyższy poziom – tłumaczył. Chwilę później na scenie pojawili się sprinterzy włoskiej grupy: Sacha Modolo i Maximiliano Richeze. – Bycie częścią dużej grupy wymaga jazdy na najwyższym poziomie i odnoszenia zwycięstw – powiedział Modolo, który triumfował w tym sezonie już cztery razy. O to, by główny sprinter Lampre-Merida wygrywał jak najczęściej, będzie się starał jego kolega Maximiliano Richeze. Próbkę swoich możliwości Argentyńczyk pokazał m.in. na ostatniej Vuelta a Espana. – Miałem dobry sezon w zeszłym roku. W tym roku wspieram Sachę, gdy tylko jest szansa na zwycięstwo, i będę nadal to robił – stwierdził.

Także na pracy dla swoich kolegów skupi się w tym sezonie trójka Kristijan Durasek, Jose Serpa i Nelson Oliveira. – Chcę wspierać naszych liderów, ale jeśli nadarzy się okazja, by wywalczyć coś dla siebie, postaram się ją wykorzystać – powiedział pierwszy z nich. Portugalczyk Nelson Oliveira podkreślił, że dobrze mieć w grupie swojego rodaka, tym bardziej, że jest nim mistrz świata. Trzeci z pomocników, Jose Serpa, został zapamiętany nie ze swoich wypowiedzi, ale raczej z mowy ciała. Kiedy oficjalna prezentacja miała się ku końcowi, Kolumbijczyk w towarzystwie dwóch tancerek pokazał, że potrafi ze swych nóg zrobić dobry użytek nie tylko na rowerze.

Niemiec – pierwszy lider

Przemysław Niemiec, Damiano Cunego, Filippo Pozzato, Diego Ulissi i Chris Horner – w takiej kolejności zostali zaprezentowani liderzy Lampre-Merida. Dało się odczuć, że pozycja Niemca w Lampre-Merida wzrosła, m.in. dzięki ostatniemu Giro d’Italia, które zakończył na 6. miejscu. – Chciałbym w tym roku przejechać Giro na równie wysokim poziomie jak w zeszłym roku. Jestem bardzo skoncentrowany na tym sezonie – powiedział Niemiec. Po nim mikrofon przejął Damiano Cunego, któremu spiker przypomniał zwycięstwo w Giro sprzed 10 lat. – Jestem odpowiednio zmotywowany i chcę dobrą jazdą nawiązać w tym roku do moich wcześniejszych osiągnieć – zapowiedział „Mały Książe”. Jednym z tych, na których spoczywa odpowiedzialność za wyniki Lampre-Merida, jest także Filippo Pozzato. – Dobrze zaczęliśmy sezon, grupa ma wyższą jakość niż w zeszłym roku. Musimy być mocno skoncentrowani, by wygrać najwięcej, jak się da – motywował „Pippo”. Wśród swoich najważniejszych celów na ten sezon wymienił m.in. klasyki Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix, a do wiosennej kampanii czuje się lepiej przygotowany niż rok temu. O dobrą wiosnę postara się także Diego Ulissi, który odniósł już w tym sezonie jedno zwycięstwo etapowe i zajął 3. miejsce w kl. generalnej Santos Tour Down Under. – Moje zimowe przygotowania przynoszą właściwe rezultaty. Wierzę, że ja i moi koledzy będziemy dobrze rywalizować także w dalszej części sezonu – powiedział Ulissi.

– Czy kiedy podpisywałeś kontrakt z Lampre-Merida, wiedziałeś, że jesteś pierwszym Amerykaninem w historii tej grupy? – zapytał Chrisa Hornera spiker. – Oczywiście, ścigam się mniej więcej tak długo, jak ona istnieje – usłyszał w odpowiedzi. Horner z uśmiechem opowiadał także o swoim tegorocznym planie startów, który ustalił z kierownictwem grupy. – Chcą, żebym znowu wygrał Vueltę, ale wcześniej chciałbym dobrze przejechać inne wyścigi, jak Vuelta al Pais Vasco czy Giro d’Italia. Moja taktyka na ten sezon? Piękne Giro d’Italia i fantastyczna Vuelta a Espana.

Mistrzowski duet

Zanim uwagę skupili na sobie mistrz i mistrzyni świata z zespołów Meridy, zaprezentował się Multivan Merida Biking Team. Jedną z najbardziej utytułowanych grup w historii kolarstwa górskiego tworzą m.in. legendy MTB Jose Antonio Hermida (wicemistrz olimpijski i mistrz świata z 2010 r.) i Gunn-Rita Dahle Flesjaa, mistrzyni olimpijska i 9-krotna mistrzyni świata. W zeszłym roku zdobyła ona złoto MŚ jako pierwsza 40-latka w historii MTB. – Dobrze, że mamy w naszych ekipach Chrisa, dzięki temu nie jestem już najstarsza – zaznaczyła tuż po wkroczeniu na scenę razem z Rui Costą. – Nie znalazłam jeszcze dobrych powodów, żeby przestać się ścigać na najwyższym poziomie. Jeśli otrzymałabym teraz propozycję nowego kontraktu z grupą Meridy, bez wahania podpisałabym go na następne dwa lata – przyznała Norweżka pytana o olimpiadę w Rio de Janeiro.

Dla wszystkich fanów kolarstwa szosowego gwiazdą wieczoru był Rui Costa. – Cieszę się, że jestem częścią tak dużej grupy z wieloma profesjonalistami w różnych dziedzinach. Mam tu dobrych kolegów, z którymi świetnie się dogaduję – nie krył zadowolenia Portugalczyk. – Czuję, że mogę z Lampre-Merida wiele osiągnąć i odnieść z tą ekipą wiele zwycięstw – dodał. – Chcę, żeby mój tytuł mistrza świata pozytywnie wpłynął na grupę i dodał jej mocy – przyznał Rui Costa, zanim oświetlił go blask setek fleszy.

Informacja prasowa