FranczakPoczątek maja dla zawodników Wibatech Brzeg był niezwykle udany. Paweł Franczak i Andrzej Bartkiewicz zdobyli dublet na ostatnim etapie Karpackiego Wyścigu Kurierów, a sprinter Zbigniew Gucwa finiszował w czołówce Memoriału Andrzeja Trochanowskiego.

Na bardzo intensywny początek maja, ekipa Wibatech Brzeg podzielona została na dwa składy. Orlicy od 1 maja ścigali się w Karpackim Wyścigu Kurierów (2.2 UCI), a starsza część zespołu ścigała się w imprezach BGŻ ProLigi – Memoriale Andrzeja Trochanowskiego (1.2 UCI) oraz  w Wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich (2.1 UCI).

Największe sukcesy odnieśli najmłodsi kolarze w Karpackim Wyścigu Kurierów, gdzie dyrektorem sportowym był Jacek Bartkiewicz. Już podczas prologu na Słowacji w Dohnanach Andrzej Bartkiewicz był najlepszym z Polaków i zajął trzecie miejsce. Z kolei na 2. etapie Jakub Kaczmarek był jedenasty. Dzień później na etapie do Ciężkowic Paweł Franczak wygrał finisz  z peletonu, jednak przed nim znajdowało się jeszcze siedmiu uciekinierów, co ostatecznie dało mu ósme miejsce.

Prawdziwy popis swoich umiejętności  zawodnicy Wibatech Brzeg dali jednak na ostatnim, niedzielnym odcinku do Tarnowa. W końcówce uciekał Tomasz Mickiewicz, ale o wszystkim zadecydował finisz z peletonu. Andrzej Bartkiewicz znakomicie rozprowadził Pawła Franczaka, który sięgnął po etapowe zwycięstwo, pokonując swojego klubowego kolegę!

Tak podsumował swój występ w Karpackim Wyścigu Kurierów Franczak. “Na KWK jechałem z myślą o podium w klasyfikacji generalnej. Niestety nie udało się tego dokonać, ale jestem zadowolony ze zwycięstwa na ostatnim etapie. Zaczęło się dobrze. Prolog pojechałem przyzwoicie i czułem, że jestem w dobrej formie. Później jednak było nieco gorzej. Na pierwszym etapie straciłem 25 sekund do największych rywali, a dzień później defekt w najmniej oczekiwanym momencie kompletnie pozbawił mnie szans na dobry występ w klasyfikacji całego wyścigu. Od tego momentu starałem się więc walczyć na etapach. W Ciężkowicach było blisko. Meta znajdowała się na sztywnym podjeździe. Wygrałem finisz z grupy, ale przed nami było 7. uciekinierów. Ostatni etap – ostatnia szansa. Wiedziałem, że za wszelką cenę muszę go wygrać. Jechałem cały czas z przodu i kontrolowałem wyścig. Na około 4 km przed metą otrzymałem duże wsparcie od kolegów z ekipy, którzy zaczęli mnie rozprowadzać. Andrzej Bartkiewicz wykonał fantastyczną pracę na ostatnim kilometrze i udało się wygrać. To bardzo cenne zwycięstwo, które nieco poprawiło mi humor po wcześniejszych, pechowych odcinkach”.

Z kolei Andrzej Bartkiewicz powiedział: “Tegoroczny Karpacki Wyścig Kurierów był bardzo ciężki. Większość gór, które tam widziałem – były dla mnie największe jakie widziałem do tej pory. Jechałem na wyścig tylko i wyłącznie po kilometry wyścigowe, ponieważ moja forma przed tą imprezą nie była zadowalająca. Paweł bardzo chciał powalczyć na którymś z górskich etapów, jednak szczęście mu nie dopisywało. Dlatego też podjęliśmy decyzję, że zaopiekujemy się nim na ostatnim odcinku, ponieważ czuł się najlepiej z nas wszystkich. Zaczęliśmy się rozprowadzać na 5 km przed metą. Najpierw mocną zmianę dał Tomek Mickiewicz i udało nam się dojechać do ostatniego kilometra na idealnej pozycji. Wtedy też rozpoczęła się moja praca i wiedziałem, że muszę doprowadzić Pawła jak najbliżej do kreski. Jak później się okazało, reszta nie utrzymała nam koła i mogliśmy przejechać metę praktycznie bez pedałowania. Mam nadzieję, że mi też kiedyś uda się wskoczyć na najwyższy stopień podium dzięki całej naszej drużynie. Chciałem też podziękować opiekunom i całej ekipie, czyli: masażyście Adamowi Plucińskiemu, trenerowi Jackowi Bartkiewiczowi i Waldemarowi Franczakowi za pomoc w trakcie wyścigu”.

Kilka dni wcześniej w Baboszewie rozegrano Memoriał Andrzeja Trochanowskiego. Podczas tego wyścigu Krzysztof Tracz, Marcin Wolski, Łukasz Osiecki, a zwłaszcza Jakub Średziński, który kasował większość ucieczek pracowali na rzecz Zbigniewa Gucwy. Zadaniem 26-letniego kolarza był skuteczny, końcowy sprint. Gucwa ostatecznie zajął 5. miejsce i zdobył pierwsze dla siebie w tym sezonie punkty do BGŻ ProLigi. Wyścig padł łupem Konrada Dąbkowskiego (BDC MarcPol).

W czwartek 2. maja rozpoczął się także jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów w Polsce – Szlakiem Grodów Piastowskich. W kryterium na ulicach Legnicy aktywnie jechali Marcin Wolski oraz Zbigniew Gucwa, który na finiszu o koszulkę najlepszego górala przegrał jedynie z Sebastianem Forke (Team NSP). Dzień później w najtrudniejszym, górskim etapie rozgrywanym w arcytrudnych warunkach atmosferycznych (temperatura 5 stopni Celsjusza + deszcz) aktywnie jechał Gucwa, jednak z powodu dwóch defektów nie liczył się w końcowej walce o dobre miejsce na tym odcinku. Najwyżej przyjechali Tracz i Osiecki. Z podobnym zamiarem co w Baboszewie, ekipa przystąpiła do 3. odcinka “Grodów” ze startem i metą w Polkowicach. Zbyszek Gucwa nie zdołał jednak wejść do pierwszej dziesiątki i znalazł się na 12. miejscu. Warto dodać, że długo w ucieczce kręcił Marcin Wolski.

W swoim debiucie w tak prestiżowym wyścigu UCI – 23-letni Krzysztof Tracz zajął 36. miejsce w klasyfikacji generalnej. Wyścig wygrał Jan Barta (NetApp Endura), który na swoim koncie ma m.in drugie miejsce na etapie Giro d`Italia 2012.

 

Fot: Michał Plebanek/carpathianrace.eu

Informacja Prasowa