67Pięknie walczył pod Sega di Ala i zajął miejsce na podium ostatniego etapu. W klasyfikacji generalnej zajął bardzo wysokie szóste miejsce, zgarniając koszulkę najbardziej walecznego kolarza. Oto zapis naszych dzisiejszych rozmów z Przemkiem Niemcem (Lampre – Merida):

Kiedy rano rozmawialiśmy z Przemkiem Niemcem był w bardzo dobrym humorze: „Jak będzie noga to pojedziemy na maksa. Dziś cała drużyna będzie pracowała na mnie, ponieważ Scarponi wykonał swoją robotę wczoraj. Liczę na dobry wynik i awans w klasyfikacji generalnej, mimo że nie znam do końca tego podjazdu. Co do Boueta – może mieć ciężko utrzymać koszulkę lidera, jeśli mocne tempo podyktuje Sky czy Vini Fantini.”

Po przekroczeniu mety widać było po kolarzu Lampre – Merida ogromne zmęczenie. Po kolarsku po prostu „wyjechał się na 100 procent”. Oto co powiedział kilka minut po otrzymaniu koszulki najbardziej walecznego kolarza podczas Giro del Trentino:

„Ostatni podjazd na metę był bardzo ciężki. Nie przejechałem go wcześniej, znałem go tylko z opowieści, zwłaszcza Damiano Cunego, który często tutaj trenuje. Na takim etapie trzeba jechać cały czas z przodu, pilnować faworytów i udało mi się to dzisiaj. Bardzo zależało mi, by przyjechać przed Cadelem Evansem, który miał przewagę nade mną w klasyfikacji generalnej. Dziękuję bardzo swojej ekipie, która włącznie ze Scarponim, pomagała mi w trakcie dzisiejszego dnia. Myślę, że wykonałem bardzo dobrą pracę. Trzecie miejsce na takim etapie, w tak prestiżowym gronie to na pewno dobry wynik. Jechałem swoim tempem, wywalczyłem dobre miejsce na etapie i na dokładkę zdobyłem koszulkę najwaleczniejszego kolarza. To bardzo dobry prognostyk przed zbliżającym się Giro d’Italia.”

Dla polskich dziennikarzy i kibiców tutaj na szczycie Sega di Ala to był bardzo piękny dzień. Oby na następne nie trzeba było długo czekać.

Z Sega di Ala, Arek Waluga.

Foto: Artur Machnik