Przemyslaw_Niemiec_w_tunelu_aerodynamicznymWreszcie mogłem wystartować we Włoszech. Trofeo Laigueglia jest dla mnie w pewnym sensie szczególnym wyścigiem, ponieważ 2 lata temu debiutowałem tam w barwach Lampre i wtedy wygraliśmy (Pietropoli). W tym roku historia się powtórzyła, też byliśmy najlepsi, co optymistycznie nastraja mnie na dalszą część sezonu. Nasz dyrektor sportowy Maurizio Piovani chciał, żeby Filippo Pozzato walczył w Ligurii o zwycięstwo. Pippo był bardzo bojowo nastawiony do tego wyścigu, który wygrał już dwukrotnie. Chciał sięgnąć po 3 zwycięstwo, a naszym zadaniem było mu w tym pomóc. Na odprawie przed wyścigiem dyrektor sportowy każdemu z nas przydzielił zadania do wykonania, ja miałem być aktywny w końcowej fazie klasyku (ostatnie 50 km). Jechało mi się dobrze, pogoda sprzyjała i motywacja do walki była duża. Konkurencja słaba nie była – kilka ekip World Touru, no i prawie wszystkie włoskie drużyny uczyniły Trofeo wyścigiem na wysokim poziomie. Wszyscy z Lampre-Merida zaprezentowali dobrą formę, co było zresztą widać w ostatniej fazie wyścigu, w której jechaliśmy wysokim tempem całą drużyną. Po ostatnim podjeździe oderwała się czwórka kolarzy z Pozzato i Ulissim i to nam bardzo pasowało. Oni świetnie rozegrali sprawę zwycięstwa, a my – reszta ekipy – spokojnie dojechaliśmy do mety.

Tegoroczna trasa Trofeo Laigueglia składała się z 4 długich podjazdów i jednego krótkiego, ale sztywnego w samej końcówce wyścigu. Mnie to bardzo odpowiadało, bo miałem okazję sprawdzić swoją dyspozycję na długich wzniesieniach. Forma jest dobra. Jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie, brakuje jeszcze trochę rytmu wyścigowego, ale on z czasem przyjdzie. Atmosfera w drużynie po pierwszym zwycięstwie w sezonie i wyścigu, który udał nam się w 100%, jest bardzo pozytywna. Jak mówi przysłowie, apetyt rośnie w miarę jedzenia – pożyjemy, zobaczymy. Widzę, że Pippo jest mocno zmotywowany do walki w tym sezonie i  życzę mu wygranej w Paryż-Roubaix. Zanim dołączył do Lampre-Merida, wydawało mi się, że robi z siebie gwiazdę, ale po bliższym poznaniu go muszę stwierdzić, że jest bardzo w porządku dla każdego z nas, dobrze się z nami zgrał i można z nim o wszystkim pogadać.

Myślę, że może Was zainteresować to, gdzie byłem wczoraj. Po raz pierwszy trafiłem do tunelu aerodynamicznego, a wizyta ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Z inicjatywy Meridy urządziliśmy w Mediolanie testy, podczas których ja i moi koledzy mieliśmy dobrać swoją optymalną pozycję na rowerze do jazdy na czas. Moje testy na Meridzie Warp TT trwały ok. 3 godz. i składały się z kilku prób w tunelu. Po przejechaniu pierwszej z nich i zebraniu parametrów aerodynamiki następowała zmiana pozycji w celu osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Po pierwszej próbie miałem wynik 2,86 a po ok. 3 godz. udało się zejść do 2,5. Według Jurgena Falke – głównego projektanta Meridy – to bardzo dobry wynik. Jurgen cały czas na bieżąco śledził parametry z tunelu i podpowiadał, co można zmienić. Np. podczas testu obniżyłem o 3 cm rogi kierownicy, żeby pozycja była optymalna. Oprócz kierownicy bardzo ważne było też ustawienie kasku i siodełka, które zresztą zmieniłem (też model San Marco Concor, ale krótki do jazdy na czas). Szczegółowe dane zostaną niebawem przesłane do drużyny, ale ogólnie moje parametry są dobre i tej pozycji będę się trzymać. Nie tylko wartości z komputera mają znaczenie, ale ważne są też odczucia kolarza. Nie sposób mieć bardzo dobry opływ powietrza i wytrzymać w bardzo niewygodnej pozycji kilka kilometrów. Ważny jest nasz komfort, bo czasówki bywają długie.

Skoro o czasie mowa – staram się wykorzystywać go najlepiej nie tylko na rowerze. Przez weekend pojawię się w domu w Polsce na 48 godz. Tak to jest, gdy sezon się rozkręci. W Polsce jest teraz mało kolarska zima, ale mam nadzieję, że oprócz spędzenia wspólnych chwil z bliskimi uda mi się przejechać 2 treningi w dość korzystnych warunkach. Po Laiguegli zacząłem trenować krótkie, ale jechane w mocnym tempie podjazdy po ok. 10 min każdy i na każdym z nich robię inny rodzaj ćwiczeń. Po powrocie do Włoch czeka mnie od razu start w Gran Premio di Camaiore. To fajny wyścig. Jego trasa jest mi bardzo dobrze znana i będę w nim walczył o jak najlepszy wynik. Zanim to jednak nastąpi – czas naładować akumulatory w domu.

Źródło: www.przemyslawniemiec.blogspot.com

Foto: Bettini Photo