MovistarKolejna ekipa w naszym cyklu, hiszpański Movistar ma za sobą bardzo udany sezon. Valverde i spółka zanotowali spory awans w klasyfikacji UCI, z 13 na 5 pozycję. Patrząc na miejsce Alejandro Valverde w klasyfikacji indywidualnej UCI można powiedzieć, że było to dla nich sezon na… piątkę.

Najważniejszym „dostarczycielem” punktów dla drużyny był oczywiści Alejandro Valverde. Kolarz po dość „dziwnym” zawieszeniu wrócił do profesjonalnego ścigania w pięknym stylu już w styczniu. Na Old Willunga Hill (TDU) nie miał sobie równych, pokazując że ostatnie dwa lata nie do końca były stracone. W lutym podczas Vuelta a Andalucia wygrał jeden z etapów i klasyfikację generalną, pokonując Reina Taaramae i Jerome Coppela. Paris – Nice to już poziom wyżej jeśli chodzi o obsadę i punkty, ale nie było to przeszkodzą dla Hiszpana. Wygrany etap i podium w generalce dawały dobry prognostyk przed następnymi startami. „Valvek” na Tour de Suisse zapracował na wygraną swojego klubowego kolegi, Rui Costy. Szwajcaria była generalnym testem formy przed Tour de France. Niestety dla Valverde nie był to udany wyścig, co spowodowane było pechowymi kraksami na początku Touru. Hiszpan jednak potrafi ucieszyć swoich kibiców w inny sposób. Ucieczka na etapie do Peyragudes pozwoliła mu unieść ręce w geście triumfu na linii mety. Cel sezonu, czyli hiszpańska Vuelta to był popis jazdy Alejandro. Wygrane dwa etapy, triumf w klasyfikacji punktowej i kombinowanej robią wrażenie. Zabrakło jednak najważniejszego – wygrania wyścigu. Podium było całkowicie hiszpańskie, ale to na Contadora nie było równych. Na koniec sezonu Valverde zdobył swój czwarty medal mistrzostw świata. Czy może być lepszy sezon dla Alejandro niż ten ostatni? Będzie ciężko, ale Hiszpan nie składa broni.

Niewiele osób spodziewało się tak dobrego sezonu w wykonaniu Rui Costy. Portugalczyk nie jest anonimowym kolarzem (wygrana w TdF 2011 na etapie do Super-Besse), ale rok 2012 zaskoczył wszystkich. Największy sukces to wygrana w generalce Tour de Suisse, na którą złożyły się dwa aspekty. Pierwsza to wygrany etap na Verbier, drugi to osoba Alejandro Valverde. Lider Movistar wydatnie pomógł młodszemu koledze w uzyskaniu tego wyniku. Costa zanotował także dobre wyniki w Tour de Romandie i Volta ao Algarve, gdzie był najlepszym zawodnikiem hiszpańskiej drużyny. Na skutek niepowodzeń Valverde, także podczas Tour de France najwyżej w klasyfikacji generalnej uplasował się Portugalczyk. Dopełnieniem udanego sezonu były dwa miejsca na podium w klasykach GP Ouest France – Plouay i GP de Québec. Teraz oczekuje się jeszcze więcej od Rui Costy, czy zawodnik udźwignie taki ciężar odpowiedzialności?

Niewątpliwie jednym z najważniejszych pomocników Valverde był Beńat Intxausti, ale inny zawodnik Movistar zrobił na mnie większe wrażenie w poprzednim sezonie. Rocznik 1990, Kolumbijczyk, czyli Nairo Quintana Rojas. Co podkusiło managerów drużyny, by zaproponować kontrakt temu młodemu kolarzowi? Nie sądzę, by wpływ na to miały wyniki w 2011 roku, bardziej skłaniałbym się ku sezonowi 2010. Quintana wygrał wtedy Tour de l’Avenir, deklasując między innymi Andrew Talansky’ego. Kolumbijczyk już od początku sezonu chciał przekonać wszystkich, że jego transfer do Movistar to było dobre posunięcie. Niespodziewanie wygrał Vuelta a la Region de Murcia, a w Vuelta a la Comunidad de Madrid musiał uznać wyższość tylko Sergeya Firsanova. Jeśli kogoś nie przekonują wyniki w Hiszpanii, mógł oglądać triumf etapowy tego zawodnika podczas Critérium du Dauphiné. Tam na ciężkim etapie do Morzine pokonał między innymi Cadela Evansa, Bradleya Wigginsa czy Jurgena van den Broecka. Pierwszą połowę roku Kolumbijczyk zamknął zwycięstwem etapowym i generalką Route de Sud. Najwięcej korzyści dla zespołu to jednak bardzo wydatna pomoc na rzecz Alejandro Valverde na Vuelcie. To dzięki Quintanie (i nie tylko) Valverde mógł cieszyć się z drugiego miejsca w hiszpańskim wyścigu. Na zakończenie fenomenalnego sezonu młody kolarz wygrał jeszcze Giro dell’Emilia, potwierdzając że kolarze jego narodowości lubią ten włoski klasyk ( w 2011 roku wygrał Carlos Betancur, a trzeci był Rigoberto Uran). Wygląda na to, że Movistar był jednym z królów polowania na „perełki” przed sezonem 2012. Teraz tylko trzeba szlifować ten diament.

Jeśli mówimy o polowaniach transferowych, to przyjrzyjmy się kogo sprowadziła hiszpańska drużyna przed rozpoczynającym się właśnie sezonem. Polskich kibiców ucieszyła informacja, że kolarzem Movistaru będzie Sylwester Szmyd. Po czterech latach spędzonych w Liquigas, Sylwas postanowił zmienić klimat na jeszcze cieplejszy. Zdecydował się być ekskluzywnym gregario Alejandro Valverde. Czy to był dobry wybór, będzie można powiedzieć dopiero po zakończonym sezonie, ale jeśli będzie podobny jak ostatni w wykonaniu Polaka to możemy być dobrej myśli. W sezonie 2012 sceptycznie nastawieni do roli gregario mogli zobaczyć, że Sylwek umie jeździć na swoje konto. Wyniki w Tour de Romandie (zwłaszcza dobra czasówka w Crans Montana), a przede wszystkim w Giro del Trentino nie mogły pozostać niezauważone. W 2009 roku Przemek Niemiec cieszył się z podium we włoskiej etapówce, teraz Szmyd zajął 3 miejsca w generalce, ustępując jedynie Pozzovivo i Cunego. Nie można też zapominać o ciężkiej pracy Sylwka na rzecz Basso (Giro) i Nibali’ego (TdF), co tak naprawdę było jego celem sezonu. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na podobną współpracę między Valverde i Szmydem, którą widzieliśmy podczas pamiętnego etapu na Mont Ventoux w 2009 roku…

Pozostałe transfery Movistar:
Eros Capecchi (Liquigas) – bardzo dobry pomocnik na GT, umiejący jeździć na siebie. Wygrał w swojej karierze etap na Giro d’Italia, teraz chce zakończyć ten wyścig w Top 10;
Alex Dowsett (Wielka Brytania) – specjalista w jeździe na czas, przydatny zwłaszcza w kontekście drużynowych prób czasowych;
Alonso Ospina Hernandez (Kolumbia) – czy to będzie kolejna perełka, jak w przypadku Quintatny? Póki co jego wyniki nie dają takich gwarancji;
Eloy Teruel Rovira (Hiszpania) – 31 lat na karku, ostatnie trzy sezony spędził ścigając się tylko na torze.

Valverde zwycięzcą Vuelty, Rui Costa w top 5 Tour de France, Capecchi wygrywa etap i plasuje się na 7 miejscu w Giro. Scenariusz filmu science-fiction czy realne prognozy na sezon 2013? Dodałbym jeszcze etapową zdobycz Sylwestra Szmyda na jakimś gigancie, połączoną z wydatną pomocą na rzecz swojego lidera. Idąc dalej w krainę wyobraźni – Juan Jose Cobo przypomni sobie jak ścigać się z najlepszymi, podobie José Joaquin Rojas Gil, który ma za sobą fatalny sezon. Są jeszcze Jonathan Castroviejo i Giovanni Visconti, którzy nie zapomnieli jak wygrywać etapy czy wyścigi klasyczne. Ja wciąż czekam kiedy eksploduje talent Beńata Intxausti, mającego papiery nawet na Top 6 w którymś z Wielkich Tourów. Movistar w roku 2012 był ekipą, o której mówiło się dużo i dobrze. Sądzę, że w tym sezonie Eusebio Unzué jeszcze lepiej poukładał klocki w tej hiszpańskiej układance.

Skład Movistar na sezon 2013:

Andrey Amador Bipkazacova (CRC), Eros Capecchi (ITA), Nicolas Jonathan Castroviejo (ESP), Juan José Cobo Acebo (ESP), Rui Alberto Costa Da Faria (POR), Alex Dowsett (GBR), Imanol Erviti (ESP), José Ivan Gutierrez Palacios (ESP), Jesus Herrada Lopez (ESP), José Herrada Lopez (ESP), Beñat Intxausti Elorriaga (ESP), Vladimir Karpets (RUS), Pablo Lastras Garcia (ESP), Angel Madrazo Ruiz (ESP), Javier Moreno Bazan (ESP), Argiro Alonso Ospina Hernandez (COL), Rubén Plaza Molina (ESP), Nairo Alexander Quintana Rojas (COL), José Joaquin Rojas Gil (ESP), Enrique Sanz (ESP), Sylwester Szmyd (POL), Eloy Teruel Rovira (ESP), Alejandro Valverde Belmonte (ESP), Francisco José Ventoso Alberdi (ESP), Giovanni Visconti (ITA).

 

Foto: bettiniphoto.net

Arek Waluga