Arnaud Demare (FDJ-BigMat) po zdobyciu tytułu mistrza świata U-23 w 2011 roku, znakomicie rozpoczął przygodę z zawodowym peletonem w minionym sezonie. Młody Francuz zanotował sześć zwycięstw.

21-letni kolarz pierwsze zwycięstwo odniósł już w lutym podczas Tour of Qatar. Pokonał tam m.in Petera Sagana (Liquigas-Cannondale), Tayler`a Farrara (Garmin-Barracuda), czy też Toma Boonena (Omega Pharma – Quick Step).

“Pamiętam dobrze mój pierwszy wyścig z zawodowcami. To był Tour of Qatar. Byłem zdumiony, że jadę w peletonie obok takich zawodników jak Tom Boonen, Mark Cavendish i Peter Sagan. Kiedy wygrałem ostatni etap, długo to do mnie nie docierało. Nie wiedziałem co się dzieje!”, powiedział dla directvelo.com. Myślałem o tym, że będę mógł wygrywać w swoim pierwszym sezonie jako neopro. Robili tak już Michael Matthews, John Degenkolb i Marcel Kittel, ale nigdy nie myślałem, że podniosę ręce w górę już w lutym!”, dodał.

Wychowanek najlepszej francuskiej drużyny amatorskiej CC Nogent sur Oise nie poprzestał tylko na jednym zwycięstwie. Kilka tygodni później wygrał belgijski klasyk Le Samyn oraz etap na Driedaagse van West-Vlaanderen. Pod koniec marca, dołożył do tego kolejną jednodniówkę – GP Cholet – Pays De Loire.

“Po niecałych dwóch miesiącach mojego sezonu, miałem już cztery zwycięstwa. To naprawdę było dla mnie totalne zaskoczenie. Dzięki tym wynikom, szefostwo drużyny zaufało mi i pojechałem na Giro d’Italia. Spędzanie  5-6 godzin dziennie w siodełku to bardzo męczące zajęcie. Nigdy nie miałem podobnego doświadczenia, nawet na treningach. Fizycznie było bardzo ciężko, ale wciągu moich dwóch tygodni w tej imprezie kilka razy byłem wysoko w sprintach. Jestem bardzo zadowolony z tego pięknego doświadczenia i daje mi to dużą nadzieję na przyszłość”, opowiadał zawodnik który w “Rosa Corsa” czterokrotnie meldował się w pierwszej dziesiątce.

Kulminacyjnym momentem sezonu, był dla młodego zawodnika Vattenfall Cyclassics, czyli sierpniowy wyścig z kalendarza WorldTour. Demare wygrał go w sprinterskim pojedynku z Andre Greipelem (Lotto-Belisol).

“Klasyk w Hamburgu to najpiękniejszy moment w sezonie. Jechałem tam z zamiarem znalezienia się w pierwszej dziesiątce i zdobycia kilku punktów WorldTour dla drużyny. Pokonałem tam jednak takich facetów jak Tom Boonen i André Greipel. Dopiero po wyścigu zobaczyłem byłych zwycięzców tej imprezy. Kiedy zobaczyłem, że na liście znajdowali się: Robbie McEwen, Tyler Farrar i Edvald Boasson Hagen, to pomyślałem – Arnaud, to było coś. Teraz już wiem, że cokolwiek się stanie – pozostawiłem już jakiś ślad po sobie w światowym kolarstwie”, zakończył.

Sprinter FDJ-BigMat w przyszłym sezonie chciały spróbować swoich szans m.in w Paryż-Roubaix. W 2011 roku zajął 4. miejsce w “Piekle Północy” dla młodzieżowców.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej