Kolejna marka rodem z Tajwanu wchodzi w świat wielkiego kolarstwa. Geograficzna mapa dostawców zmienia się bardzo dynamicznie.

Jeszcze nie tak dawno królowała Europa: Francuzi z Peugeotem i MBK, Włosi z De Rosą, Giosem czy Colnago, Holendrzy mieli Gazelle, Anglicy Raleigh. Potem nastąpiła ofensywa zza Atlantyku: Specialized, Cannondale, Cervelo. Teraz coraz odważniej poczynają sobie producenci z krajów, które miały dostarczać tylko taniej robocizny. Szlak przecierał Giant, który sponsorował słynne O.N.C.E, następnie T-Mobile, a obecnie dostarcza ramy dla Rabobanku. W następnym sezonie będzie miał towarzystwo.

Do wielkiego peletonu wkracza Merida, bardziej kojarzona z kolarstwem MTB, a nam z pomarańczowymi maszynami CCC ( 2008,2009,2011 ). Można powiedzieć nawet, że Polska była pierwszym europejskim przyczółkiem dla szosowej odmiany rowerów Meridy, wcześniej korzystali z nich zawodnicy Mroza.

Od nowego sezonu będzie to ulubiona maszyna Przemysława Niemca. Merida zostaje sponsorem technicznym Lampre-ISD, usuwając tym samym włoskiego Williera. Tajwańska marka prowadziła ponoć również rozmowy z Movistarem, ale ostatecznie nie osiągnięto tam porozumienia, co udało się, z poszukującym sukcesów ( czyt. budżetu ) po słabym sezonie Giuseppe Saronnim.

Bartek (www.peloton.pl)