Daniele Bennati (Radioshack-Nissan) dzięki znakomitej pracy drużyny oraz swojemu świetnemu finiszowi wygrał 18. etap Vuelty. Wygraną zadedykował dziadkowi i Wouterowi Weylandtowi- koledze z drużyny, który wygrał ten sam etap w 2008 roku, a w ubiegłorocznym Giro d`Italia tragicznie zginął w wyniku odniesionych obrażeń.

„Jestem naprawdę zmęczony, ale szczęśliwy. Ciężko pracowaliśmy, ale to był niezwykły dzień. Cztery lata temu wygrał tu Wouter i dzisiaj był ze mną. Był dobrym przyjacielem i partnerem w drużynie. Myślę, że dał mi dzisiaj dodatkowe siły, bym zwyciężył. Dedykuję ten triumf także mojemu dziadkowi, który odszedł  w zeszłą zimę. Ta wygrana jest dla nich obu.

Ostatni kilometr był bardzo szybki. To był wykalkulowany sprint. Jechałem na kole Swifta i 200 metrów przed metą on pojechał na pełnym gazie, a ja za nim, po wygraną.

Jestem zadowolony także z kolegów z drużyny. Pracowali przez cały etap. Było gorąco, ale chłopaki byli zdeterminowani, aby na mnie pracować. Otrzymałem niesamowite wsparcie od zespołu, ale także od moich dyrektorów: Jose Azevedo i Luci Guercileny. Próbowałem na poprzednich etapach, ale nie udawało się, aż do dziś. Każdego dnia od rozpoczęcia Vuelty czułem się silniejszy i silniejszy i w końcu dzisiaj byłem wystarczająco silny. Zawsze w Grand Tourach byłem najsilniejszy w trzecim tygodniu.”

Źródło: Radioshack-Nissan
Tłumaczyła: Marta Wiśniewska
Foto: corvospro.com