Rozmowa z Remkiem Siudzińskim – pierwszym Polakiem w ultramaratonie Race Around Austria.

 Już w najbliższą sobotę Remek rozpocznie 24h trening przed austriackim ultramaratonem. O szczegóły przygotowań i wielkiego testu zapytaliśmy samego zainteresowanego.

Jaka będzie trasa Twojego treningu? Dlaczego akurat taka?

Trasa ma około 450km i ponad 6000m przewyższenia. Zaczynamy w Wiśle, potem jedziemy do Istebnej, dalej – do Żywca i przez Zawoję i Dunajce (Czarny i Biały) do Zakopanego. Następnie Krościenko, Rabka Zdrój, Wadowice, Bielsko-Biała, Szczyrk i wracamy do Wisły. Trasę ułożył mój brat Jarek a pomagali mu członkowie naszego zespołu. Cel tej trasy to możliwie największe wymęczenie mnie polskimi górami, żebym miał przedsmak austriackich Alp. W tym czasie przetestuję swoją siłę i wytrzymałość w górach, rower Specialized wypożyczony przez Airbike, taktykę, żywienie. Wszyscy członkowie drużyny będą mogli odnaleźć własne role i zintegrować się we wspólnym projekcie. Ten ostatni cel jest chyba najważniejszy, bo na co dzień nie spędzamy ze sobą dużo czasu, komunikujemy się telefonicznie, mailowo i przez facebooka, a mieszkamy w 4 różnych miastach.

Który moment będzie najciekawszy,  najtrudniejszy?

Tego nie wie nikt. 24-godzinna trasa, usiana podjazdami oznacza huśtawkę nastrojów. Będzie raz łatwiej, raz trudniej. Pojawią się małe kryzysy, które będzie trzeba przeczekać. Co jakiś czas wydarzy się jakaś nieprzewidziana trudność. I to jest wkalkulowane. Właśnie po to robimy ten trening, żeby spotkać możliwie dużo trudności i wymyśleć na nie rozwiązania, które przybliżą nas do pełnej gotowości na Austrię. W temacie trasy dla mnie najważniejszy  będzie początek, czyli Kubalonka i Ochodzita, czyli podjazdy, które znam i chętnie dowiem się co one mi zrobią w najbliższą sobotę, a także Przełęcz Salmopolska, którą przyatakujemy rano, drugiego dnia, po całej dobie jazdy. To będzie 20 kilometrów podjazdów i 600 metrów przewyższenia. Mam nadzieję, że będzie wtedy zimno, wietrznie i mokro. Na serio – liczę na brzydką pogodę. W takim układzie byłby to dobry test dla charakteru i ubrania. Na trasie w Austrii teoretycznie temperatura może wahać się od 5 do 35 stopni, a na przełęczach może leżeć śnieg.

Czy podczas Twojego treningu mogą Ci towarzyszyć inni kolarze?

Tak. Jak najbardziej. Ucieszyłbym się z takiego towarzystwa. Jedyne ograniczenia są takie, że ja nie będę jechać na kole innego kolarza (bo trenuję jazdę solo) i także za mną musi być miejsce na pacecar, czyli auto, które jedzie w wyścigu bezpośrednio za mną. Pozostałe konfiguracje, czyli jazda z przodu z zachowaniem odległości, jazda obok, jazda za pacecar’em – dozwolone. Ważna sprawa – musimy dbać o bezpieczeństwo ruchu, stosować się do przepisów i nie blokować aut jadących za nami.

Ile osób liczy Twój team?

Razem ze mną w team’ie mamy 8 osób. Ja na rowerze i 7 osób w dwóch autach. Każda z nich ma kilka ról do ogarnięcia. Mamy trenera, mechanika, masażystę, fotografów, dziennikarza, nawigatorów, elektronika, lekarza, zaopatrzeniowca i kierowców. Stanowimy unikalny w polskich realiach, bardzo zróżnicowany, ale przez to ciekawy zespół, który teraz jest na etapie dogrywania się. Myślę, że przed nami sporo ciekawych przygód i emocjonujących wyścigów.

Co było najtrudniejsze w dotychczasowych przygotowaniach?

Na pewno pozyskiwanie funduszy i  popularyzacja ultrakolarstwa. W tym celu powstała strona www.ultrakolarz.pl Ta dyscyplina, mimo, że robi wrażenie kilometrami i czasem trwania wyścigów, w Polsce prawie nie istnieje. Media – poza wyjątkami – milczą w ogóle w temacie kolarstwa, a o ultra można na razie pomarzyć. Sponsorzy też nie wchodzą drzwiami i oknami w tematykę, która jest na razie niszowa. Na zachodzie jest nieco inaczej. W USA jest mnóstwo wyścigów 24h lub o długości ponad 200 mil. Także w Europie ultrakolarstwo jest popularne w takich krajach jak Austria, Słowenia, Niemcy, Szwajcaria, Włochy. To będzie wymagać trochę czasu, ale także u nas ta dyscyplina się rozwinie. Już się rozwija. W 2005 roku w maratonie non-stop ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych wzięło udział 15 osób, a w tym roku jest już na liście 98. Zresztą to bardzo fajna impreza – polecam stronę www.1008.pl

120 godzin w Race Around Austria to sporo czasu. Ile czasu przeznaczysz na sen podczas wyścigu? No i ile godzin przeznaczysz na sen podczas weekendowego treningu?

Ile będę spał w Austrii? To jeszcze będziemy planować. Pewnie 2-3 godziny na dobę. Co do naszego weekendowego testu, to nie byłoby problemu, żeby pojechać go bez snu. Jednak, aby przetestować samą procedurę zw. z przerwą na mycie, pielęgnację, przebranie, masaż i sen – pewnie zdrzemnę się z 1-2h.

W okresie przygotowawczym (teraz na co dzień) ile godzin poświęcasz na sen?

Śpię bardzo mało. Kiedyś sądziłem, że nie można się przyzwyczaić do krótkiego snu. A jednak…. Teraz śpię średnio 4,5-5h na dobę, a czasami wystarcza mi połowa tego. Oczywiście krótszy sen to mniej efektywny trening następnego dnia. Aby trening się udał potrzebuję 4-5h snu w poprzedzającą noc. Zaleca się kolarzom, aby spali 7-8h. W moim przypadku to fikcja. Poza kolarstwem moje życie to także rodzina i praca. Gdybym spał 8h na rower nie starczyłoby mi czasu.

Co na to wszystko Twoja rodzina i znajomi? Nie patrzą na Ciebie jak na dziwaka?

Pewnie, że patrzą jak na dziwaka. Wcale się im zresztą nie dziwię. To nie jest normalne, żeby trenować po nocach, w deszczu, czy zimą w zaparowanym pokoju, aby potem styrać się w kilkudobowym wyścigu a potem przez miesiąc dochodzić do siebie ;-). A tak na serio, to rodzina i znajomi bardzo mnie wspierają. Moja żona akceptuje moje długie treningi i wyjazdy i zajmuje się dzieciakami, kiedy mnie nie ma, moja mama przetłumaczyła z niemieckiego regulamin wyścigu, mój brat i tata są członkami zespołu, podobnie jak inni moi znajomi, a Ci którzy nie jadą do Austrii będą jak co roku zarywać noce śledząc relację online w Internecie i obserwując nasza pozycję na  specjalnie przygotowanej aplikacji Tracking Ultrakolarza

Czego Ci jeszcze brakuje (sprzęt, forma, wsparcie, itp.) by dopiąć przedsięwzięcie na ostatni guzik?

Do wyścigu muszę jeszcze zrzucić 6 kilo masy (6 już zrzuciłem), pozyskać paru sponsorów z logotypami na strój kolarski (są jeszcze wolne miejsca), skompletować stroje kolarskie i team’u, wyprodukować trochę materiałów reklamowych i jeszcze rozbudować formę (przede wszystkim siłę na podjazdach). W tej chwili mam już 300h treningu za sobą a pozostało 150h.

Plany masz ambitne w tym roku Race Around Austria, potem wyścig w poprzek Europy no i Race Across America. A co potem?

Na razie konkretne plany są na 2-3 lata do przodu. Poza wyścigami udziałem w wyścigach solo, chciałbym zarażać swoją pasją innych. Cieszy mnie, kiedy widzę błysk w oku słuchacza, gdy opowiadam o Bałtyk-Bieszczady Tour. Dużo ludzi jest zainteresowanych tym tematem i chcieliby coś takiego kiedyś pojechać, ale nie wiedzą bądź nie wierzą, że wystarczy chcieć, zrobić sobie plan i się go trzymać. Wtedy przy odrobinie szczęścia i odrobinie zdrowia da się to osiągnąć. Poza tym, przy całym smaczku samotności związanej z jazdą solo, tęsknię do jazdy i walki w peletonie. Myślę, że jest to trudniejsze niż jazda w pojedynkę i chciałbym kiedyś pójść w tym kierunku.

 

==> Trening 24 h<==

Termin: 02-03.06.2012 /sobota- niedziela/
Start: sobota, 9:00
Miejsce:
Wisła, rondo u zbiegu ul. 1go Maja i Wyzwolenia (rozjazd Salmopol – Kubalonka)
Trasa: Wisła – Istebna – Milówka – Żywiec – Jeleśnia – Stryszawa – Zawoja – Jabłonka – Czarny Dunajec – Poronin – Zakopane – Bukowina Tatrzańska – Niedzica – Krościenko n/Dunajcem – Mszana Dolna – Skomielna Biała – Maków Podhalański – Sucha Beskidzka – Wadowice – Andrychów – Targanice – Tresna – Międzybrodzie Bialskie – Bielsko-Biała – Buczkowice – Szczyrk – Wisła

 

 

Wszystkich czytelników naszego portalu zapraszamy na stronę ULTRAKOLARZ.PL

Rozmawiał Robert Słupik
Foto: A. Machnik + archiwum Ultrakolarza