Trochę męczyła mnie na początku pogoda i nie chodziło nawet o wysoką temperaturę, bo z tym nie mam problemów, ale o to, że nie zdążyłem się jeszcze przyzwyczaić do upałów – mówił na mecie Tomasz Smoleń – Na szczęście na dwie rundy przed końcem czułem się już całkiem dobrze i mogłem walczyć o zwycięstwo. Wcześniej zajmowałem w tym wyścigu dalsze miejsca, bo zabierałem się w ucieczki, atakowałem, a później brakowało mi sił na finiszu. Tym razem taktyka była od początku jasna, ja miałem jechać w peletonie i atakować na końcowych metrach, wcześniej sytuację na trasie mieli kontrolować inni zawodnicy. Trzeba przyznać, że Paweł Brylowski, Paweł Cieślik, Michał Podlaski, Adam Stachowiak i Mariusz Witecki wywiązali się ze swojej roli bardzo dobrze i dziękuję im za to. W większości akcji zaczepnych brał udział któryś z naszych zawodników, a w końcówce pomogli mi Łukasz Bodnar i Błażej Janiaczyk. Na trochę zmienionej trasie, bez zakrętu na ostatnich metrach, trzeba było po prostu być bardzo szybkim. Najpierw długą zmianę dał mi Łukasz, a jakieś 500 metrów przed metą mocno pociągnął Błażej. Ja rozpocząłem finisz 200 metrów przed kreską i chociaż w końcówce czułem, że trochę już staję, bo jechaliśmy przy czołowym wietrze, to wygrałem z wyraźną przewagą.

Jestem przekonany, że bardzo dużo dała nam jazda we Francji, mogliśmy tam pokonywać w mocnym tempie etapy o długości ponad 200 km i pojeździć na rantach. To teraz procentuje. Poziom pomiędzy najsilniejszymi drużynami w Polsce się wyrównał i walka była bardzo zacięta. Memoriał Trochanowskiego to przecież takie wiosenne mistrzostwa Polski i zwycięstwo w tej imprezie od dawna było moim marzeniem. Nawet wczoraj mówiłem w pociągu Mariuszowi Witeckiemu, że bardzo chciałbym wygrać w karierze Trochana. Teraz jestem zwycięzcą i na dodatek liderem ProLigi. Bardzo się cieszę i jeszcze raz dziękuję wszystkim chłopakom za ich pracę na trasie.

Źródło: Bank BGŻ Team