Tomasz Smoleń (Bank BGŻ Team) wygrał ostatni etap, trudnego wyścigu Dookoła Słowacji, który zakończył się w sobotę. Sprinter warszawskiej grupy zawodowej kierowanej przez Zbigniewa Szczepkowskiego w tym sezonie ma na swoim koncie między innymi zwycięstwo w Memoriale Andrzeja Trochanowskiego.

Jak Tomasz ocenia swój występ na Słowacji, a jak całej grupy Bank BGŻ Team? Zapraszamy do lektury.

– Udało się wygrać ostatni etap? Zadowolony?

– Zadowolony bardzo! Zwycięstwo etapowe i wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej było naszym celem na ten wyścig. Początkowo te finisze nam nie wychodziły, trochę mieliśmy pecha, ale ostatecznie z wyścigu możemy być zadowoleni. Byliśmy widoczni na trasie, w ucieczkach i w górach, a to znaczy, że dyspozycja każdego z zawodników była wysoka.

– Upadek dwa dni wcześniej nie przeszkodził ci w dobrym finiszu na koniec.

– Jeżeli chodzi o kraksę to faktycznie pozdzierałem się trochę, ale to ryzyko zawodowe (śmiech). Walczyłem jednak do końca o zwycięstwo etapowe i osiągnąłem ten cel na ostatnim finiszu.

– Kto cię rozprowadzał podczas tego ostatniego finiszu?

– Cała ekipa spisała się znakomicie. W końcówce wszyscy mi pomagali i motywowali do walki. Za to bardzo dziękuję wszystkim moim kolegom z ekipy Bank BGŻ Team.

– Jak wyglądał ostatni etap wyścigu Dookoła Słowacji?

– Ostatni etap był płaski i bardzo szybki. Po pierwszej godzinie jazdy średnia wynosiła 55 kilometrów na godzinę, a na mecie 47 km/h. Na trasie było trochę rantów, a w samej końcówce przepychanie się i walka o dobre miejsce wyjściowe na finisz. Jak widać nasza ekipa tą końcową pracę wykonała najlepiej i wygraliśmy.

– Jak oceniasz cały wyścig z twojej perspektywy? Chyba bardzo zależało ci na wygraniu etapu?

– Wyścig oceniam pozytywnie. Pogoda dopisała. Były dwa etapy górskie, jeden etap długi ponad 230 kilometrów czyli dystans podobny jak na mistrzostwach Polski. Przejechaliśmy sporo kilometrów wyścigowych i na pewno będzie to procentować podczas najbliższych startów.

– Co poszło nie tak, co mogło być lepiej jeśli chodzi o ciebie jak i o całą grupę?

– Jeśli chodzi o mnie, to bardzo szkoda trzeciego etapu, na którym się wywróciłem 500 metrów do mety. Etap był ciężki, po górach, ale udało mi się je przetrzymać. W końcówce czułem się naprawdę świetnie, byłem dobrze ustawiony, a finisz – można powiedzieć – pode mnie, pod górkę. Niestety kraksa spowodowana przez piasek zalegający na zakręcie pokrzyżowała plany. Jeżeli chodzi o ekipę BGŻ Team to szkoda miejsca Łukasza Bodnara w klasyfikacji generalnej, który wypadł z pierwszej dziesiątki przez sędziów, którzy wpisywali dziwne straty sekund na końcówkach etapów.

– Jak oceniasz swoją współpracę z kolegami z grupy BGŻ Team podczas wyścigu?

– Współpracę oceniam idealnie. Każdy wywiązywał się z zadań, które były wyznaczone przed etapem. Jesteśmy zgraną grupą.

– Forma poszła do góry, to dobra oznaka przed mistrzostwami Polski. Jaki cel na MP?

– Na pewno cieszy dyspozycja całej ekipy przed mistrzostwami Polski. Będziemy walczyć o jak najlepsze lokaty. Jak każdemu marzy mi się medal. Na pewno nie poddam się bez walki, w końcu to mistrzostwa Polski.

– Jakie najbliższe plany wypoczynkowe i startowe?

– Teraz dwa dni mamy luźniejsze, odpoczniemy w domach. We wtorek natomiast spotykamy się w Zieleńcu, gdzie będziemy szlifować formę przed kolejnymi ważnymi startami w wyścigach zaliczanych do BGŻ ProLigi, mam na myśli memoriał Grundmana i Wizowskiego oraz Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym.

Źródło: Team BGŻ