“Powiem szczerze że jest to dla mnie niespodzianka, nie wiedziałem, że jestem w takiej formie – powiedział na mecie szczęśliwy Grzegorz Stępniak. Dyr. sportowy Piotr Wadecki powtarza, że jak dojedzie peleton czy grupa w której jestem, to zespół pracuje na mnie tak więc to głównie zasługa drużyny, że odnoszę drugie etapowe zwycięstwo.

Dzisiaj bardzo mocno pracowało BDC, rozerwało peleton i naprawdę widać było że są mocno zdeterminowani, to oni nadawali ton i to oni zorganizowali piękną akcje doprowadzając do ucieczki, my byliśmy czujni i zabraliśmy się z nimi, ale kilka kilometrów przed metą zamknięty był przejazd kolejowy i wszystko się połączyło. Na ostatniej rundzie mocno pociągnął Matysiak i Rutek, którzy mieli rozprowadzić, a zrobili to tak dobrze że mnie pozostało tylko postawić kropkę nad i…

Nie wiem czy będzie hart trick ale będę się starał. Bardzo, ale to bardzo dziękuję kolegom bo chociaż to ja wygrałem, to kolarstwo jest sportem drużynowym i bez wsparcia zespołu nic pewnie bym nie zrobił… Jeśli mogę, to chciałbym pozdrowić Wszystkich kibiców Realu, bo nie wiem czy wiesz ale wśród kolarzy jest zacięta walka na tych co kibicują Realowi i tych co kibicują Barcy… – zakończył szczęśliwy Grzegorz Stępniak.

Również Piotr Wadecki dyr. sportowy CCC był zadowolony i też komplementował zespół BDC, o to co mówił :

Bardzo ładnie pojechała dzisiaj drużyna Darka Banaszka, rozerwali peleton i w końcowej fazie etapu mieli inicjatywę, ja się ciesze że moi zawodnicy byli czujni i się nie pogubili po tym jak BDC pięknie, mocno i skutecznie rantowało. To nie kokieteria, ale szacunek dla drużyny, która wspaniale walczyła, było przyjemnie patrzeć na to co robią zawodnicy Darka i nie wiem jak wyglądała by dzisiaj klasyfikacja gdyby nie zamknięcie przejazdu kolejowego… Chwaląc rywali muszę też koniecznie pochwalić moich podopiecznych bo po pierwsze wygrali, a po drugie zachowali się jak na profesjonalistów przystało… podsumował Piotr Wadecki.

Tak skomentował dzisiejszy etap Dariusz Banaszek, dyrektor sportowy BDC Marcol: Miasto Konin 20 km do mety całe BDC zakłada rant i rozrywa peleton na kilka grup, w pierwszej oprócz wszystkich naszych jest jeszcze kilku z CCC dwóch – trzech KTK Kalisz i jeden Czech… Ta grupka uzyskuje przewagę i to co się następnie wydarzyło przejdzie niechlubnie do historii kolarstwa szosowego w Polsce… Na 8-7 kilometrów przed metą, gdzie był przejazd kolejowy, a ucieczka głównie złożona z moich i tych co wymieniłem wcześniej, zostaje zatrzymana przez sędziów, którzy wyszli na szosę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale przejazd nie był zamknięty szlabany były w górze i to jeszcze człowiek może zrozumieć chociaż czekaliśmy dwie minuty na zamknięcie przejazdu. Jak zaczynają dojeżdżać pozostałe grupy i wszystko się zjeżdża, sędziowie nie zapisują różnic czasowych, ba nawet się tym nie interesują… Przecież mogliśmy śmiało przez te dwie minuty przejechać nic nie stało na przeszkodzie, przepisy wyraźnie mówią że w takich wypadkach puszcza się ucieczkę, a jeśli nie to zapisuje różnice czasowe…

Jak ma się rozwijać kolarstwo w Polsce, gdzie Panowie sędziowie nie tylko nie znają przepisów ale tym samym pokazują młodym zawodnikom że mogą praktycznie wypaczyć wyniki i sens ścigania bo taki mają kaprys. Zastanawiam się głęboko czy takie kolarstwo ma sens i to teraz kiedy po latach posuchy nasze polskie kolarstwo ruszyło do przodu.

Faktycznie tak było – mówi popularny “Dexter” – chcieliśmy zastrajkować, jednak dyr. sportowy Darek Banaszek apelował o spokój, sam próbował wyjaśnić sędziom błąd i pomyłkę… ech szkoda gadać – kończy zdenerwowany Robert Radosz (BDC MarcPol).

Rozmawiał Artur