Z 18. zwycięstwami na koncie w tym sezonie, Philippe Gilbert jedzie na kopenhaskie Mistrzostwa Świata jako faworyt numer jeden. Belg, nie jest jednak sam do tego przekonany.

„Jeśli o wszystkim zdecyduje sprint, to myślę że naprawdę będzie mi ciężko. Tak naprawdę tylko ostatnie 500 metrów unosi się w górę i można łatwo popełnić błąd, przechodząc zbyt wcześnie do przodu lub na odwrót, czyli zbyt późno atakować”, ostrzega Gilbert. „Nie jest łatwo ocenić stan swojego organizmu po takim wysiłku. Trudno stwierdzić, kiedy i czy w ogóle można zaatakować”.

Po tych słowach na konferencji prasowej, jeden z dziennikarzy zapytał kiedy nastąpi atak Belga, sam zainteresowany odpowiedział z szerokim uśmiechem. „Nie mam pojęcia. W odpowiednim momencie”, opowiadał żartobliwie Gilbert.

Celem belgijskiej reprezentacji według lidera rankingu światowego jest „stworzenie jak najtrudniejszego wyścigu. Po ciężkiej i męczącej rywalizacji, zawsze wygrywa najsilniejszy. Nie ma przypadków”.

Andrzej

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments