Dziś przedstawiamy rozmowę z Adamem Pierzgą, kolarzem pochodzącym z Raciborza, który obecnie ściga się na egzotycznej, środkowo amerykańskiej wyspie Gwadelupa. Tym, którzy nie pamiętają przypominamy, że Adam Pierzga jest zwycięzcą pierwszej edycji Tour de Rybnik w 2008 r., jeszcze wtedy rozgrywanej pod nazwą “Amatorski Wyścig Kolarski Tour de Rybnik”.

Pochodzisz z Raciborza, ścigałeś się m.in. w grupie WELTOUR, a obecnie walczysz w wyścigach kolarskich na egzotycznej Gwadelupie. Dlaczego akurat Gwadelupa?

Tak pochodzę z Raciborza i tam zacząłem moją przygodę z rowerem w klubie C.K. Ziemia Raciborska pod okiem trenera Jana Filipa. W 2006 roku miałem okazję ścigać się w najlepszej drużynie amatorskie we Francji V.C La Pomme Marseille i gdy po niezbyt udanym sezonie 2007 który spędziłem w drużynie Norda Atala, skontaktowałem się z dyrektorem sportowym La Pomme , on zaproponował mi możliwość wyjazdu na Guadeloupę, która jest przepiękna wyspą z dużymi tradycjami kolarskimi i niesamowitą atmosferą panującą na wyścigach, za sprawą której jestem tam do dzisiaj.

Jak oceniasz poziom kolarstwa w Polsce i na Gwadelupie?

Bardzo ciężko jest porównać oba te regiony świata ponieważ style w jakim się ściga u nas w Polsce i na Guadeloupie są bardzo różne, a także dochodzą do tego ogromne różnice w klimacie, które są zapewne czynnikiem decydującym o tym, iż wyścigi na wyspie są bardzo ciężkie, jednakże myślę że poziom na Guadeloupie nie odbiega tym co reprezentują kolarze w Polsce, skoro w pojedynkę potrafiłem zając 7 miejsce na Mistrzostwach Polski Elite.

Kolarstwo  szosowe w Polsce staje się coraz bardziej popularne. Kolarzy amatorów przybywa, a nasze zawodowe grupy radzą sobie coraz lepiej. Startowałeś w ostatnim czasie w kilku polskich imprezach, osiągając bardzo dobre wyniki, jak ocenisz polskie imprezy?

Dzięki temu, iż wyścigi są coraz lepiej organizowane i bardziej medialne, kolarstwo w Polsce zaczyna powoli się odradzać i widać coraz więcej kibiców i ludzi na rowerach przy trasach wyścigów co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Myślę, iż polskie kolarstwo nareszcie zmierza w dobrym kierunku i za parę lat znów będziemy mieli w naszym kraju jednych z najlepszych kolarzy na świecie.

Jesteś pierwszym kolarzem, który wygrał klasyfikację generalną Tour de Rybnik – jeszcze wtedy organizowaną pod nazwą „Amatorski Wyścig Kolarski”. Jak wspominasz tamtą wygraną, tamten wyścig?

Bardzo miło wspominam tamtą imprezę i moje zwycięstwo. O Tour de Rybnik dowiedziałem się w samym dniu startu i postanowiłem przyjechać gdyż mieszkam bardzo blisko.Wyścig jak na pierwszą edycję był świetnie zorganizowany i stał na wysokim poziomie. Szkoda tylko że nie dopisała pogoda, gdyż było bardzo zimno i deszczowo.

Czy jest szansa, że zagościsz na TdR po raz kolejny?

Do Polski wracam w tym tygodniu i zostaję do końca września tak więc postaram się wystartować w kolejnej odsłonie tego wyścigi.

Nasz region jeszcze nie tak dawno był miejscem, gdzie działały prężne kluby kolarskie, a raz po razy naszymi ulicami przebiegała rywalizacja kolarzy. Co Twoim zdaniem musiałoby się stać, aby wróciły tamte czasy? Jest na to szansa?

Myślę, iż jest to możliwe jednakże muszą znaleźć się osoby i sponsorzy które będą chciały zainwestować i poświecić się organizacji wyścigu co z pewnością nie jest łatwą rzeczą, lecz jak widać na przykładzie Tour de Rybnik wykonalną.

Czy po tak licznych sukcesach i dobrej postawie w wielu wyścigach liczysz na jakiś kontrakt w Europie?!

Powiem szczerze, że po cichu liczyłem iż uda mi się dostać do jakiejś lepszej drużyny i spróbować swoich sił pośród zawodowców i udowodnić iż jestem wartościowym kolarzem, jednakże nie jest to łatwe. W dobie kryzysu światowego budżet drużyn jest ograniczony co za tym idzie, drużyny są mniej liczne i bez dobrych kontaktów ciężko jest coś znaleźć.

Dziękuję za rozmowę do zobaczenia w Rybniku!

Rozmawiał Robert Słupik
Fot. Robert Słupik

Więcej o wyścigu na www.tourderybnik.pl


guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments