Powiedzmy, że skończyła się gra wstępna do prawdziwego Tour de France. Niektórym nie udało się dojść aż tutaj ale tak to bywa, nie tylko w grach komputerowych.

Tak na poważnie, od jutra góry i czas odkryć karty. Sądzę, że każdy ma trochę niepewności w głowie jak wypadnie w porównaniu z przeciwnikami. Ja cały rok trenuję tylko do takich etapów jak ten jutrzejszy, tak więc jestem spokojny. Nie chcę przespać odpowiedniego momentu jeśli tylko noga na to pozwoli.

Taktyka na jutro to raczej „siedzieć wśród najlepszych”. Od startu ponad 130km płaskiego a tam siebie atakującego nie widzę, tym bardziej, że skakać będzie cała Francja. No ale gdyby miało się coś ruszyć pod Tourmalet …

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl

Poprzedni artykułTour de France – „Trzej muszkieterowie czy polscy husarzy?”
Następny artykułMélodie Lesueur młodzieżową mistrzynią Europy w jeździe na czas. Paula Gorycka 6.
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze