Jose Rujano (Androni Giocattoli) pierwszy zdobył szczyt Glossglockner i wygrał 13. etap Giro d`Italia. Drugi na mecie był lider wyścigu, Alberto Contador (SaxoBank SunGard). Trzecie miejsce dla Johna Gadret (Ag2r La Mondiale).

„Wielki Dzwonnik”, czekał 40. lat, na kolejną wizytę peletonu wyścigu dookoła Włoch. Meta 13. etapu zlokalizowana była na najwyższym szczycie Austrii – Glossglockner. Wcześniej w 167 kilometrową podróż, barwna kolumna wyścigu wyruszyła z włoskiej miejscowości Spilimbergo.

W ucieczkę dnia zabrało się dość sporo zawodników. Przez większą część etapu, na czele utrzymywali się: Rinaldo Nocentini (AG2R La Mondiale), Alexander Kristoff (BMC-Racing), Cameron Meyer (Garmin-Cervelo), Alessandro Spezialetti (Lampre-ISD), Branislau Samoilau (Movistar). Angel Vicioso (Androni Giocattoli), Craig Lewis (HTC-Highroad), Alberto Losada (Katusha), Lars Petter Nordhaug (Sky Procycling), Johnny Hoogerland (Vacansoleil-DCM), Andrea Noe (Farnese Vini – Neri Sottoli), Kristof Vandewalle (Quick Step), Pablo Lastras (Movistar), Pieter Weening (Rabobank), Robert Kiserlovski (Astana), José Sarmiento (Acqua & Sapone) oraz Rafael Valls (Geox-TMC). 17 osobowa grupka, dzielnie sobie radziła pracując na „podwójnym wachlarzu”. W najlepszym układzie dla uciekinierów, ich przewaga nad grupą lidera wynosiła nieco ponad 4 minuty.

Na przedostatnim podjeździe pod Iselsbergpass (2.kat, 8,5 km, 6,5% śr, 12% max), z czołówki zaatakował Kiserlovski. Chorwat dzielnie sobie radził, jednak wkrótce doskoczyli do niego były zwycięzca Giro-U25, Jose Sarmiento oraz jeden z liderów tegorocznego wyścigu Giro d`Italia, Peter Weening. Dwójka przeszła byłego kolarza Liquigasu, który opadł z sił.

W peletonie tymczasem było w miarę spokojnie. Na przemian pracowały ekipy Euskalel-Euskadi oraz SaxoBank SunGard. Chwilowo z zasadniczą grupą, kontakt stracił chory Sylwester Szmyd (Liquigas-Cannondale). Polak doszedł na zjazdach.

Na deser zawodnikom pozostał finałowy podjazd pod przełęcz Kasereck, na Glossglocknerze, który przywitał zawodników deszczem. Góra liczyła sobie ponad 13 kilometrów, jej średnie nachylenie wynosiło 6,3%, a maksymalne 14%. Od podnóża, na rzecz Igora Antona pracowali Baskowie. Jednak na około 10 kilometrów przed szczytem, kiedy to skasowano wszystkich kolarzy z wcześniejszych odjazdów, pierwszy na harce zdecydował się Rujano. Wenezuelczyk odjechał na około 10m. od grupki faworytów, zachęcając tym samym do ataków. Początkowo próbował dotrzymać jego tempa Michele Scarponi (Lampre-ISD), jednak znów mieliśmy powtórkę z Etny, kiedy to poprawił Contador, a na jego kole pozostał jedynie filigranowy kolarz z Ameryki Południowej. Wtedy też od grupki faworytów odpadł Przemysław Niemiec (Lampre-ISD).

Dwójka zgodnie współpracowała, dojeżdżając razem na metę. Contador podarował zwycięstwo etapowe swojemu kompanowi. Grupkę pościgową, ze stratą 1 minuty i 27 sekund przyprowadził John Gadret. Prawie trafiliśmy z typami na ten etap. Nasze zaufanie mocno nadszarpnął Joaquin Rodriguez (Katusha), który miał znaleźć się na podium etapu.

W klasyfikacji generalnej, Contador ma już 3 minuty i 9 sekund nad drugim Vincenzo Nibalim (Liquigas-Cannondale)! Trzeci Scarponi do Hiszpana ma stratę 03:16.

Bardzo ładnie pojechał dziś Przemek Niemiec (Lampre), który uplasował się na 18 pozycji. Niestety pozostali Polacy Sylwester Szmyd (Liquigas) oraz Michał Gołaś (Vacansoleil) stracili około 20 minut.

Pełne wyniki 13 etapu > tutaj

Andrzej