Czasu nie można cofnąć, ale można się zastanowić dlaczego. Wczorajsza tragedia na trasie Giro, coś co ciężko opisać, smutek i jeszcze raz smutek. Nie znałem Woutera osobiście, ale mogę sobie wyobrazić nastroje w ekipie i ogromny smutek wśród rodziny i najbliższych. Był jednym z nas, członkiem naszej wielkiej kolarskiej rodziny. To zmusza do przemyśleń, do zadania sobie pytania gdzie jest granica, gdzie jest limit którego nie można przekraczać, w pogoni za sławą, pieniędzmi, dobrym rezultatem. To zmusza do naciśnięcia na hamulec przed zakrętem, gdy nie wiemy jak wiedzie droga za kilkanaście metrów.

Ciężko cokolwiek napisać. Ja sam w swoim życiu miałem kilka groźnych wypadków. Od dwóch lat trenuję tylko w kasku, nie ryzykuję nadmiernie, po prostu się boję … powiecie, że jestem tchórzem, ok mówcie co chcecie. Kolarstwo: to pasja i miłość wielu ludzi, wszyscy codziennie ryzykujemy wyjeżdżając na trening a podczas wyścigu przy zamkniętym ruchu, pod okiem lekarzy powinniśmy być bezpieczni, co więc poszło nie tak? wiedzą chyba tylko tam na górze..