Peter Sagan (Liquigas-Cannondale) zdobył swoje trzecie zwycięstwo w tegorocznej odsłonie Giro di Sardegna. Rewelacyjny Słowak pokonał Manuela Bellettiego (Colnago CSF Inox) oraz Roberto Ferrariego (Androni Giocattoli). Kolarz zza naszej południowej granicy umocnił się na fotelu lidera wyścigu.

174,2 kilometrowy etap, rozgrywany był w południowo-zachodniej Sardynii. Kolarzom sprzyjało słońce, jedyną rzeczą która mogła im przeszkadzać to przebiegające przez drogę, pasące się owce. Już na 8 kilometrze, z przodu pojawili się: Arkimedes Arguelyes (Team Katusha) oraz Jonathan McCarty (Team Spidertech), którzy zyskali nawet 7 minut przewagi.

W przeciwieństwie do poprzednich etapów, sprint na 4. etapie był płaski, dlatego powalczyć mogli na nim już rasowi sprinterzy. W pogoń za uciekinierami oprócz Liquigas-Cannondale zaangażowała się drużyna Acqua & Sapone, która pracowała na Danilo Napolitano. Ekipa Farnese Vini-Neri Sottoli również przyłączyła się do pościgu i przewaga ucieczki zaczęła szybko topnieć. Na 25 kilometrów przed kreską wynosiła już tylko minutę, aby złapać prowadzący duet na 10 kilometrów przed metą.

Drużyna Lampre starała się rozprowadzić Alessandro Petacchiego, jednak „Ale-Jet” musiał uznać wyższość młodszych kolarzy, zajmując 5. miejsce. Trzeci z czterech finiszy padł łupem 21-letniego Sagana, który dziś pokazał, że potrafi wygrać prawdziwy, płaski sprint z dużego peletonu. Pozostałe miejsca na podium zajęli Włosi, Manuel Belletti oraz Roberto Ferrari.

Dzięki kolejnej wygranej, Sagan powiększył przewagę w generalce nad Damiano Cunego (Lampre-ISD) do 14 sekund. Jose Rodolfo Perez Serpa (Androni Giocattoli) jest trzeci z 16 sekundami straty.

Ostatni etap o długości 174km prowadzi z Oristano do Gesturi. W końcówce znajdują się sekcje polnych dróg, które mogą odegrać kluczową rolę w rozstrzygnięciach o klasyfikację generalną. Jednak Sagan wydaje się być w znakomitej formie i jego rywalom ciężko będzie wybić go z rytmu.

Foto: www.corvospro.com