Johan Bruyneel twierdzi, że nadal nie rozumie, dlaczego jego dwumiesięczne zawieszenie rozpoczyna się dopiero 1 lutego, a nie 1 stycznia. Decyzję zarówno Międzynarodowej Unii Kolarskiej, jak i Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu komentuje słowami: „ to naprawdę nie ma sensu”.

Bruyneel został zawieszony po tym, jak Team RadioShack rozpoczął ostatni etap tegorocznego Tour de France w niezatwierdzonych strojach. Pod koniec października UCI ogłosiła, że Bruyneel będzie zawieszony na dwa miesiące, licząc od 1 lutego 2011. Tego samego dnia UCI ogłosiła, że zawodnik QuickStepu, Carlos Barredo także będzie zawieszony na dwa miesiące, ale od 1 stycznia 2011 roku.

„Jest dla mnie nie jasne, dlaczego organ zarządzający sportem zawodowym wydaje dwa różne werdykty w tym samym czasie. Zwłaszcza, że sezon zaczyna się wcześniej niż 1 luty”, żalił się na swojej stronie Bruyneel.

„Wysłałem zapytanie do UCI w sprawie powodu mojego zawieszenia rozpoczynającego się dopiero 1 lutego, a nie 1 stycznia, jak zawieszenie Barredo. Kiedy nie dostałem odpowiedzi, złożyłem odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Nie chcę odwoływać się co do samej kary, bo takie są przepisy i wina nie podlega dyskusji, ale dlaczego nie rozpoczyna się 1 stycznia? Dlaczego potraktowano mnie inaczej?”, pisze dalej na swojej stronie Belg.

CAS wydał orzeczenie odrzucając jego odwołanie i utrzymując w mocy decyzję UCI, by rozpocząć karę od 1 lutego. CAS nie przedstawił żadnych powodów swojej decyzji. „Do dziś wciąż zastanawiam się nad powodem takiego wyroku. Zacznę sezon jako dyrektor sportowy 16 stycznia w Australii, w Santos Tour Down Under, a po tym wydarzeniu będę zawieszony na 2 miesiące – w lutym i marcu”, powiedział Bruyneel.

Galopente

Foto: www.corvospro.com