Tony Martin przyznał, że przed przyjazdem do Australii spodziewał się, że trasa czasówki na mistrzostwach świata, jest zdecydowanie łatwiejsza. Martin jest pod wrażeniem kilku małych podjazdów, które znajdują się na tym odcinku. Niemiec uznał, że choć trasa nie jest pod niego, nadal widzi siebie jako jednego z kandydatów do medalu.

Muszę przyznać, że szczęka opadła kiedy po raz pierwszy zobaczyłem te podjazdy“, powiedział żartobliwie dla Radsport-News.com.Runda jest naprawdę trudna i nie mam tu na myśli technicznej strony wyścigu na czas.

“To nie jest oczywiście wyścig na wielu rundach, gdzie pokonywalibyśmy ten podjazd kilka razy,” kontynuował, “ale nawet jeden podjazd z nachyleniami od 10 do 15 procent podczas czasówki, wymaga włożenia bardzo dużo siły. Zwłaszcza jeśli asfalt na tym odcinku jest szorstki a wszystko to odbywa się na wietrznym terenie.”

Mimo ciężkiej trasy, mistrz Niemiec w jeździe na czas myśli, że ten wyścig wygra prawdziwy, umięśniony czasowiec, a nie góral który dobrze jeździ na czas. “Nie sądzę aby trasa sprzyjała góralom. Podjazdy są zbyt krótkie. ”

Jego celem jest zdobyć złoto, oraz pokonać obrońcę tytułu Fabiana Cancellarę “Fabian z pewnością nie będzie zadowolony ze wzniesień,” podkreśla Martin.

Cancellara pokonał Martina w każdej jeździe na czas w tym roku, z wyjątkiem Tour de Romandie. W Tour de France, szwajcarski zawodnik wygrał czasówkę z Martinem o zaledwie sekundę. Jednak w dłuższej próbie czasowej, pod koniec Touru Martin przegrał z Cancellarą, tylko o 17 sekund. Ponadto Cancellara podczas czasówki w Vuelta Espana był 3, tracąc do Martina 37 sekund. Wtedy wygrał klubowy kolega Niemca z HTC-Columbia, Peter Velits.