Jest trochę czasu na podsumowanie tego wyścigu. Tak się zastanawiam co mogłem zrobić by jeszcze lepiej się zaprezentować, na pewno strata koszulki najaktywniejszego zawodnika to była moja największa porażka na tym wyścigu. Żałuję, że nie było mnie w ucieczce na przedostatnim etapie gdzie był m.in Gołaś i Saper, ale ciężko było przewidzieć, że akurat na zjeździe coś pójdzie.

Od pierwszego etapu miałem to samo zadanie czyli zabierać się we wszystkie odjazdy nawet dwuosobowe, taka aktywna jazda dużo mnie później kosztowała. Moje szczęście pozwoliło mi “tylko”na jeden odjazd, ale tyle samo energii wkładałem w każdy etap. Na “dużym gazie” praktycznie nic nie odjeżdżało, dopiero jak peleton się uspakajał ktoś odjeżdżał.

Moim zdaniem na tym tourze stworzyliśmy z chłopakami zgrany zespół, każdy sobie pomagał i w ciężkich sytuacjach się uzupełnialiśmy. Mieliśmy jednego lidera co ułatwiło zadanie pozostałym. Wierzyliśmy, że Marek skończy TdP w pierwszej trójce, jak wiemy wyścig potoczył się trochę inaczej. Aczkolwiek obstaje przy tym, że Rutek należał do najsilniejszych kolarzy pod każdym względem, po prostu zabrakło szczęścia i może trochę obycia w peletonie Pro-Tour.

Przed nami Sucha Beskidzka i Puchar Karpat, mamy silny zespół wiec mam nadzieje, że coś ugramy na tych wyścigach.