Ivan Basso zajmuje 13. miejsce i traci do lidera, Cadela Evans 2 m. 41 s., ale zapowiada walkę w następnych dwóch tygodniach Tour de France. Włoski zawodnik obwinia o taką stratę tylko i wyłącznie siebie, podkreślając, że do tej straty przyczynił się odcinek brukowy.

Myślę, że pierwsza część Tour de France nie była dla mnie dobra, bo mam większą stratę niż zakładałem”, mówił zawodnik Liquigasu. „To częściowo z powodu pecha, a częściowo moja wina. Zawodnik taki jak ja, powinien być w lepszej kondycji. Odrobienie tej straty będzie mnie kosztować sporo sił. Ale to jest Tour. Po etapie górskim czułem się świetnie, z łatwością jechałem z przodu”.

Basso powiedział, że w tegorocznej edycji Lance Armstrong nie odegra znaczącej roli. „Mam wielki szacunek dla niego. Przybył zdeterminowany i chciał wygrać, ale teraz zadanie zdobycia żółtej koszulki jest niewykonalne. Dziś rano widziałem go na swoim rowerze, to znaczy, że chce ukończyć Tour mimo wszystko”, mówił Włoch o Armstrongu.

„Przejechaliśmy dopiero jedną trzecią Wielkiej Pętli. Przed nami jeszcze długa droga, ale muszę przyznać, że wciągu całej mojej kariery nie pamiętam bym ścigał się podczas takich upałów. Wczoraj mój termometr wskazał 41°C. Nie wiem, co się dalej wydarzy, ale temperatura daje się mocno we znaki”, dodał Basso.

Ivan Basso liczy, że uda mu się ukończyć Wyścig Dookoła Francji na podium. Mówi, że to zadanie będzie o wiele prostsze ze współliderem Kreuzigerem. „Nasza siła polega na tym, że jedziemy razem. Jestem bardzo pewny swoich współpracowników.  Sylwester Szmyd, będzie niezwykle pomocny w górach. Jestem przekonany, że mój zespół będzie uczestniczyć w najważniejszych momentach wyścigu.

Galopente