Wyścig w Austrii: dużo cięższy niż się spodziewałem a może po prostu sprawdzą się tu słowa mojego kolegi (niestety już się nie ściga) Marcina Lewandowskiego, który zwykł mówić „ wiesz że masz formę jak ją stracisz” – tak najprościej można podsumować tydzień zmagań podczas 62 Tour of Austria.

Noga nie kręciła się wcale, nie ma co ściemniać – prawda jest jaka jest, wyścig mi nie wyszedł. Już po pierwszym etapie wiedziałem, że będzie ciężko, dlatego ten start, chyba jako pierwszy w tym roku, potraktowałem bardzo na luzie i treningowo. Wcale nie spinałem się pod finałowe podjazdy, jechałem spokojnie w grupetto, bo skoro jest taka możliwość a może po prostu brak innej opcji to trzeba ją wykorzystać. Nie ma sensu „zaginać się w trupa” żeby przyjechać 3 minuty bliżej bo w klasyfikacji generalnej zmieni to tyle co nic.

Grupa wypadła dobrze, dwa drugie miejsca (Visconti i Pydgornyy) oraz jedenaste miejsce Pydgornego w generalnej jest dobrą lokatą, może i liczyliśmy na więcej ale Pid (Pydgornyy) sam stwierdził, że pomimo tego że jedzie się super czegoś brakuje i chyba nie jest jeszcze w formie. Ci co go znają wiedzą, co to znaczy gdy Pid jest w formie, ja tam chciałbym być tak silny w formie jak on bez, no ale to już inna bajka, nastawienie i rodzaj kolarstwa po prostu :).

Teraz kila dni odpoczynku we włoskim klimacie, Toskania jest bardzo gorąca w tym czasie dlatego się cieszę, że mam w domu klimatyzację i mieszkam troszkę wyżej (zawsze to chłodniej). Następnie już na serio, bo włoskie wyścigi traktuję, traktujemy, bardzo serio Brixia Tour a następnie seria dziewięciu wyścigów klasycznych w tym Trittico Lombardo.

Selekcjonerowi kardy dziękuję za zaufanie i powołanie do kardy na nadchodzący Tour de Pologne, niestety w tym terminie moja grupa ISD-Neri ściga się równocześnie na trzech wyścigach (Dania, Portugalia oraz klasyki we Włoszech) więc z przyczyn oczywistych (personalnych) nie mogę wziąć udziału w naszym narodowym tourze. Nie mniej jednak życzę powodzenia wszystkim startującym Polakom.

Źródło: www.huzarski.pl

Foto: Robert Słupik (naszosie.pl)