Mistrz świata uważa, że kwestia wygrania Giro d’Italia jest wciąż otwarta. Twierdzi, że przed nim i Basso stoi trudne zadanie odrobienia 3 minut do lidera Davida Arroyo.

Mimo, że Evans nie był najszybszy na niespełna 13-kilometrowej czasówce pod Plan de Corones, to jednak ma powody do zadowolenia. Kolarz ekipy BMC był drugi na wtorkowym etapie i stracił do 42 sekundy zwycięzcy Garzellego (Acqua & Sapone). Ale odrobił 1:34 sekundy do lidera Davida Arroyo (Caisse d’Epargne) i 1:35 do Richiego Porte (Saxo Bank).

Jednak dla Evansa najważniejsze są mniejsze zyski czasowe, ale bardzo cenne – 28 sekund, które odrobił do Ivana Basso (Liquigas-Doimo). To oznacza, że Evans był dzisiaj szybszy od wszystkich swoich rywali w klasyfikacji generalnej. Dodatkowym powodem do radości dla niego jest prowadzenie w klasyfikacji punktowej.

– Nie jest źle. Nie jest super, ale nie jest źle. Zrobiłem, co mogłem – powiedział Australijczyk oczekując na założenie czerwonej koszulki.

Evans był najszybszy na pierwszym punkcie pomiaru po 7,6 km rywalizacji. Jednak w drugiej części trasy stracił 54 do Garzellego i ostatecznie wylądował ze stratą 42 sekund na drugim miejscu za świetnie dysponowanym Włochem.

Zacząłem dość dobrze, co jest w moim przypadku dość niezwykłe. Ale potem, w środkowej części trasy, trochę przygasłem. Myślę, że na szutrowym odcinku odżyłem i zyskałem trochę czasu nad moimi rywalami. Użyłem całej swojej mocy, aby pokonać ten szutrowy odcinek. Nie miałem dobrych nóg na Monte Zoncolan, ale dzisiaj dałem z siebie wszystko. Teraz chcę dokładnie przeanalizować  wyniki, żeby zobaczyć gdzie się znajdujemy.

Cadel Evans zobaczy, że jest 4. w generalce ze stratą 3:09 do Arroyo, 42 sekund do Basso i 33 sekund do Porte. Australijczyk wyraził wątpliwość, czy on i Basso są w stanie zyskać wystarczająco dużo czasu nad dzielnie broniącym koszulki lidera Davidem Arroyo.

Powoli odrabiam czas. Wszyscy mówią, że Basso wygra Giro, ale najpierw obaj musimy odbrobić czas do Arroyo. Według mnie pojechał dzisiaj całkiem dobrze, lepiej niż wszyscy się spodziewaliśmy. Arroyo trzyma się różowej koszulki całkiem dobrze i będzie zagrożeniem aż do samej Werony. Może nawet wygrać Giro. Mamy etapy do Peio Terme, Apricii, Ponte di Legno. Na drodze do Legno są przełęcze Gavia i Passo Tonale, jest też czasówka w Weronie. Nie wiem, czy to wystarczy, aby odrobić stracony czas. Sprawa zwycięstwa w Giro jest wciąż otwarta – wyznał urzędujący mistrz świata.

Rud

Foto: www.corvospro.com