“To już grubo ponad miesiąc po moim upadku i mam nadzieję, że niedługo wyjadę na rower” – powiedział Maciej Bodnar w wywiadzie dla eurosport.pl.

Mistrz Polski elity w jeździe indywidualnej na czas, wracając z treningu przewrócił się przy dużej szybkości, doznając poważnego złamania obojczyka.

Oto, co Maciej Bodnar powiedział w rozmowie z Adamem Proboszem:

Po kraksie wylądowałem w szpitalu w Brescii, gdzie zrobiono mi operację. Wcześniej byłem przekonany, że po 10 dniach od operacji będę mógł już kręcić, ale sprawy nieco się skomplikowały. Kość obojczyka była bardzo zgruchotana, okazało się, że brakowało kawałka, który lekarz musiał pobrać z nogi, dokładnie spod kolana.

Trochę byłem przerażony po przebudzeniu, bo przecież jestem kolarzem i nogi to moje narzędzie pracy, jednak zaufałem doktorowi Flavio Terragnoli wiedząc, że w swojej karierze pomagał wielu znanym kolarzom. To właśnie on składał Marco Pantaniego po tragicznym wypadku w 1995 roku, wśród jego pacjentów byli także Maurizio Fondriest czy Gilberto Simoni. Trochę mnie to uspokoiło.

Po operacji miałem unieruchomione lewe ramię (na którym wykonano dwa zabiegi) i prawą nogę. Z powodu bólu leżałem kilka dni pod morfiną, ale w tym trudnym okresie przekonałem się, jak wspaniałą mam drużynę. Liquigas opiekował się mną przez cały czas pobytu we Włoszech, miałem mnóstwo telefonów i odwiedzin. To właśnie w takich momentach czuje się atmosferę ekipy, a kiedy odwiedzają cię w szpitalu kapitanowie, tak jak zrobił to między innymi Ivan Basso, czujesz, że jesteś coś wart dla drużyny. Dostawałem także wiele wiadomości z Polski, zaraz po upadku i nie tylko, życzono mi oczywiście przede wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia. Dziękuję serdecznie za wszystkie słowa otuchy, jestem bardzo wdzięczny Wam, kibicom. Oczywiście dziękuję też mojej rodzinie, a szczególnie rodzicom, którzy opiekowali się mną w domu.

Od upadku upłynęło już 40 dni i na szczęście wszystko goi się tak, jak powinno (najgorsze były pierwsze trzy tygodnie, kiedy ból nie ustępował). Codziennie ćwiczę, korzystam z fizjoterapii i z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Kilka dni temu dostałem zezwolenie na jazdę rowerem na rolkach. Początkowo nie dosięgałem kierownicy, ale już daję radę i obojczyk właściwie nie boli, trochę gorzej z nogą. W przyszłym tygodniu jadę do Włoch na kolejną wizytę lekarską i myślę, że potem zacznę już jeździć po asfalcie – tym razem na rowerze, bo na obojczyku już zaliczyłem. Od 2 lutego mam zaplanowane zgrupowanie w Toskanii.

Niestety przez kraksę ominą mnie ważne dla mnie wyścigi. Miałem zacząć sezon w Katarze a później Tirreno – Adriatico, Mediolan – San Remo no i belgijskie klasyki włącznie z Paris – Roubaix. Teraz na pewno przyjdzie mi zacząć w mniejszych wyścigach, ale obiecuję, że dam z siebie wszystko, by jak najszybciej dojść do wysokiej formy i dać satysfakcję wszystkim kibicom!

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie i pozdrawiam serdecznie.”


Źródło: www.eurosport.pl