Szmyd Sylwester– W ostatnich latach trasy były takie sobie, przyszłorocznej nie brakuje niczego. Nareszcie klasyczny wielki tour! – mówi dla eurosport.pl kolarz Liquigasu Sylwester Szmyd.

Na odcinkach brukowych faworyci powinni sobie poradzić, kłopoty może mieć tylko Basso, bo on kiepsko się czuje na takiej nawierzchni. Dla mnie spokój, mogę stracić więcej czasu, byle tylko uniknąć kraksy.

Cieszę się, że nie będzie jazdy drużynowej na czas, ona często fałszuje wyniki rywalizacji. W tym roku Sastre i Evans stracili szansę na zwycięstwo właśnie po drużynówce. Wiadomo było, że w górach nie zdołają odrobić takich strat do Contadora, co na pewno wpłynęło także na ich morale.

No i tylko jedna jazda indywidualna na czas. W ostatnich latach były dwie czasówki indywidualne, co dawało 80 czy 100 kilometrów. Teraz tylko jedna o długości 51 km i moim zdaniem to wystarczy.

Dwa razy Tourmalet? I bardzo dobrze! Tylko raz jechałem ten podjazd i bardzo mi się podobał.

Jeśli chodzi o mojego, lidera to myślę, że także jest bardzo zadowolony. Dużo nie za sztywnych podjazdów, które pokonuje się w równym, mocnym tempie. Mniej będzie zmian rytmu, a to dla Ivana lepiej. No i tylko jedna czasówka. Widzieliśmy w tym roku, że jazda na czas nie jest jego mocną stroną, więc na pewno ucieszyła go ta wiadomość.

Źródło: www.eurosport.pl