Bartosz Huzarski MŚ Mendrisio“Może nie do końca szczęśliwie, ale na plus mogę zaliczyć tegoroczne MŚ.

Na czasówce miałem jeden cel, pojechać dobre, mocne i równe trzy rundy, tu bardzo ważne było dobre rozłożenie sił, udało mi się to i pomimo pechowego i trochę głupiego upadku na którym straciłem kilkanaście sekund myślę że i tak pojechałem nieźle. Nogę miałem dobrą już podczas wyścigu w Anglii i po cichu liczyłem, że może być dobrze, trochę stresu przed startem i po pierwszej rundzie byłem już w miarę spokojny, mogłem jechać równym mocnym tempem. To co zrobił Fabian, jednym słowem – godne naśladowania.

Jeśli chodzi o start wspólny, tego wyścigu bardzo się obawiałem, długi ciężki interwałowy wyścig a ja byłem po czasówce i tygodniowym wyścigu w Anglii. Ale było ok., siła była, niestety przez ostatnie trzy rundy męczyły mnie kurcze mięśni, dawno nie jechałem takiego dystansu w tempie wyścigowym a ostatnie długie treningi robiłem w domu jeszcze przed Anglią, stąd pewnie problemy tego typu. Sprawdziły się słowa, że jeśli chcesz walczyć na MŚ musisz jechać Vueltę. Ogólnie wyścig był bardzo nerwowy i rozgrywany w mocnym tempie, równym ale mocnym. Fajnie że wygrał Cadel, moim zdaniem Jemu się to naprawdę należało, po tym co przeszedł w tym sezonie, biorąc pod uwagę jakiego miał pecha jest to świetne zakończenie sezonu dla Cadela. Poza tym Cadel pojechał świetnie taktycznie, do końca wyczekał w głównej grupie nie szastając siłami które w pełni wykorzystał na ostatnich dwóch rundach.

Aktualnie: jestem we Włoszech jutro jedziemy Memorial Cimurri, zostaję tu przynajmniej do Giro d’Lombarda, jeszcze nie wiem czy pojadę ten klasyk ale i tak nie wrócę do domu wcześniej bo dwa dni przed Lombardią mamy Giro del Piemonte. Generalnie jeszcze 5-6 wyścigów i koniec sezonu, co w następnym – niestety jeszcze nie wiem ale pracuję nad tym, generalnie chciałbym się jeszcze pościgać.”

Źródło: www.huzarski.pl

Foto: Paweł Urbaniak / PZKol