Sylwester SzmydSylwester Szmyd (Liquigas) opowiada o wrażeniach po najtrudniejszym, szóstym etapie Tour de Pologne.

I po najcięższym etapie, który okazał się jednak dużo mniej ciężki, niż się wcześniej nam wydawało. A szkoda, bo myślę, że noga była super, wystarczająca do walki o podium, jeśli tylko byłoby tyci ciężej. Ale myślę, że to było widać. Cała drużyna dla mnie, a ostatnim gregario sam Ivan! Pytał się mnie nawet przed ostatnim wjazdem pod Murzasichle jak ma ciągnąć, żeby mi pasowało. I było OK, Kiesiakow dwa razy posłużył mi jako punkt odniesienia, ale selekcji nie dawało się zrobić, nawet jeśli wjeżdżaliśmy pod podjazd cały czas ponad 30km/h, a nawet momentami do 40km/h!!! Zdecydowanie za szybko. Powiem szczerze, że jak dowiozę Top 10, to patrząc na trasę i całą rozgrywkę, szybką, nerwową, gdzie cały tydzień trzeba było być bardzo czujnym, to będę zadowolony. Taka specyfika tego wyścigu i dla mnie to jest super miejsce. Nie może być wszędzie meta pod gorę. Mały niedosyt, że prawdopodobnie wyścig rozegra się na bonifikatach. Mnóstwo kibiców, wielu z północy Polski, niesamowite dla mnie uczucie widzieć jak pół Polski mi kibicuje, czytać na szosie czy plakatach własne nazwisko. Tym bardziej cieszę się, że mogłem nawiązać walkę, włączyć się i móc jutro powiedzieć, że zrobiłem wszystko na tym wyścigu, co mogłem, żeby wygrać… A to myślę najważniejsze, to jest sport.”

Źródło: www.sylwesterszmyd.blogspot.com

Foto: Marek Bala (naszosie.pl)