Bartosz Huzarski“No i po ptokach – tak najlepiej i najkrócej można podsumować mój występ w tegorocznym Tour de Pologne, tak źle nie pojechałem tego wyścigu nigdy. Zaryzykowałem sporo, nie wychylając się na płaskich etapach i nastawiając na klasyfikację generalną wyścigu, wierzyłem w to że może być dobrze, bo przed wyścigiem czułem się super, moja forma fizyczna i psychiczna była bardzo dobra, przygotowania konkretne i długie ale niestety wczoraj poznałem gorzki smak porażki.

Naprawdę nie wiem co się stało, od startu wszystko było ok i choć długo zastanawiałem się czy odjechać razem z Rutkiem i Jackiem postanowiłem zaryzykować i chyba to mnie zgubiło. Sam przeskok do odjazdu kosztował mnie sporo siły a później, no cóż później było już tylko gorzej. Niestety taki jest sport chciało by się powiedzieć ale jakoś nie widzę dla siebie takiego wytłumaczenia. Winnych nie szukam bo winny jestem tu tylko ja, zły na siebie że nie spełniłem nawet w części swoich założeń, że zawiodłem kolegów z drużyny i kibiców.

Dzisiaj mamy ostatni etap, wyścig trzeba skończyć więc oczywiście stanę na starcie. A co dalej? Chyba trzeba solidnie odpocząć (również psychicznie) i jak najszybciej zapomnieć o tej porażce ale przy okazji wyciągnąć odpowiednie wnioski. Na pewno w najbliższym tygodniu muszę porobić specjalistyczne badania, prawdopodobnie we Włoszech w szpitalu w Luce: na tolerancje glikogenu, mleczanu, podstawowe badania krwi itp.: co najgorsze, wczoraj nie miałem czym mocniej cisnąć na pedały, mięśnie piekły mnie strasznie a nie zrobił się w nich najmniejszy zakwas i to mnie najbardziej dziwi i jednocześnie niepokoi. Może przesadziłem z treningami i jestem po prostu przemęczony ale starałem się jeździć bardzo ostrożnie, mocno choć bez przesady. Pewnie najbliższe tygodnie wszystko wyjaśnią.

Tak więc dziękuję moim kibicom którzy są ze mną gdy jest dobrze ale i wtedy gdy jest źle – tak się poznaje prawdziwych kibiców i przyjaciół. Mam nadzieje, że jeszcze dostarczę Wam i sobie sporo radości.”

Źródło: huzarski.pl

Foto: Marek Bala (naszosie.pl)