huzarski-ucieka-na-7-etapie-giro1“Dzisiejszym maratońskim etapem z Cuneo do Pinerolo o długości 262 km wkroczyłem w dwucyfrową liczbę etapów, gdyż dzisiaj mieliśmy etap 10. Przy takim dystansie spodziewałem się spokojnego początku, ale przez pierwsze dwie godzin średnia wahała się w okolicy 50 km/h, spokojnie nie było wcale, nawet pod pierwszą nieliczącą się górkę która była na mniej więcej 75ym kilometrze peleton porwał się a z przodu praktycznie sami wielcy więc widać, że wszyscy się pilnują. Po wielu akcjach, atakach wreszcie poszedł ciekawy odjazd w sumie 12 kolarzy, mi też udało się tam zabrać. Niestety na dzisiaj bojowo nastawił się Garzelli który był bardzo aktywny od samego początku ale w tej ucieczce go niestety zabrakło i jego grupa dogoniła nas na podjeździe pod Moncenisio. Peleton był pod górkę mocno poszarpany i rozciągnięty, ale na dole zjazdu większość się zeszła i utworzyła się grupa około 130 zawodników. Z przodu uciekał wspomniany Garzelli a w peletonie jakoś spokojnie i nikt go nie gonił. Po premii TV spontanicznie do przodu pojechali Grivko i Visconti doganiając Grazelliego na zjeździe, niestety nie udało im się dojechać do mety choć w sumie nie zabrakło wiele. Ciągle brakuje nam trochę szczęścia w tym wyścigu, ale ponieważ Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy to i pewnie do nas się ono wreszcie uśmiechnie.

Ja dzisiaj wylądowałem w grupetto które utworzyło się pod koniec podjazdu pod Sestriere i nie powiem, że spokojnie dojechaliśmy do mety bo ze zjazdu prędkość dochodziła miejscami do 90 km/h, strasznie szybkie dzisiejsze zjazdy, podjazd to pół biedy ale zjechać z góry w dół to tutaj prawdziwa sztuka.

Po dniu wolnym czułem się dzisiaj dość dobrze, do pierwszej góry wszystko było ok., niestety głowa coraz mniej radzi sobie z obciążeniem, zabrałem się w fajny odjazd który w sumie miał spore szanse powodzenia i już myślałem, że będzie dobrze, to nas skasowali, po tym jakoś nie mogłem się zmobilizować pod górę, choć ostatecznie i tak wylądowałem w pierwszej grupie. Jutro przelotowy etapik z Torino do Arenzano o długości która nie robi już na mnie żadnego wrażenia czyli 214 km. Scenariusz raczej oczywisty więc się na ten temat rozpisywał nie będę, kto wygra? Kandydatów jest dwóch wiec pewnie któryś z nich, Mark jedzie wyścig mądrzej bo na ciężkich etapach oszczędza nogę i ma bardziej wyświeżoną drużynę więc obstawiam jego”.

Źródło + foto:www.huzarski.pl