lang-czeslawCzesław Lang przez trzy tygodnie był ekspertem sport.onet.pl na Giro d’Italia. Jego zdaniem tegoroczny wyścig kolarski Dookoła Włoch był naprawdę piękny.

.
Jest Pan zaskoczony zwycięstwem Litwina Ignatasa Konovalovasa na ostatnim etapie Giro d’Italia?

Czesław Lang: – To pokazuje jak ciekawa zrobiła się rywalizacja w kolarstwie odkąd wprowadzono paszport biologiczny. Ścisła kontrola antydopingowa sprawiła, że szanse zawodników zostały wyrównane. Wygrywają nie tylko Włosi czy Hiszpanie, ale wygrywają też zawodnicy z innych krajów. W tym widzę wielką przyszłość przed zdolnymi polskimi kolarzami. To pokazuje, że ciężka praca i talent, a nie tylko niedozwolone środki mogą dać triumfy w wielkich kolarskich imprezach.

.
Skoro nawiązał Pan do stosowania dopingu, to co sądzi Pan o ostatnich doniesieniach mediów na temat nieczystej przeszłości Denisa Mienszowa, triumfatora tegorocznego Giro?

– Od dwóch lat istnienia paszportu biologicznego nie ma właściwie możliwości, by czołowy kolarz wpadł na dopingu. Kilka lat temu faktycznie mogło być coś na rzeczy, ale w tym Giro Mienszow musiał przejechać bez wspomagania, bo przy tak ścisłej kontroli niemożliwe jest stosowanie dopingu.

Jak oceni Pan występ naszych zawodników?

– Bardzo ładnie pojechał Sylwester Szmyd, który był widoczny na ciężkich, górskich etapach. Pokazywał się, skutecznie pomagał swojemu liderowi. Na jednym z najcięższych etapów zajął wysokie siódme miejsce. To zawodnik, który cały czas się rozwija i wierzę w to, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że będzie mógł jechać dla siebie i może wygrywać, jak nie całe Giro, to chociaż poszczególne etapy. Na pewno bardzo będę mu kibicował, by rozwijał się w tym właśnie kierunku. Bartosz Huzarski też kilka razy pokazał się na trasie. Troszkę gorzej niż Szmydowi szło mu po górach. Uważam jednak występ obu nasz reprezentantów za udany.

Po raz pierwszy w Giro d’Italia wystartował Lance Armstrong, siedmiokrotny triumfator Tour de France. Czy myśli Pan, że stać go na kolejny triumf w Wielkiej Pętli?

– Armstrong robi wszystko, by jak najlepiej wypaść na Tour de France. W poprzednich latach przygotowywał się on do Wielkiej Pętli poprzez mniejsze wyścigi. Dlatego Giro d’Italia potraktował on bardziej treningowo. Chciał poznać swoje możliwości. Ona ma chyba zakodowane w głowie, że Tour de France jest najważniejszym wyścigiem i zapewne tam będzie chciał udowodnić, że jest naprawdę mocny.

Czym różniło się tegoroczne Giro od poprzednich?

– Tegoroczne Giro d’Italia było inne. Na pewno było bardzo ciekawe. Nie było tak zaplanowane jak zwykle, kiedy na początku były płaskie etapy, a potem zawodnicy wjeżdżali w góry, gdzie dochodziło do ostatecznej rozgrywki. Teraz było zupełnie inaczej. Etapy były wymieszane. Mieliśmy trochę gór na przemian z płaskimi etapami. To spowodowało, że na trasie działo się bardzo dużo. W rolach głównych w tegorocznym Giro zagrali: Denis Mienszow, Danilo Di Luca, Ivan Baso i Franco Pellizotti. To oni sprawili, że różnice czasowe były bardzo małe i do końca wyścigu bardzo wiele się działo. Potwierdził to ostatni etap, który miał wielką dramaturgię. Na niespełna kilometr przed metą wywrócił się lider. Nie wiadomo było, czy się pozbiera, w przede wszystkim czy nie straci swojej przewagi. To było Giro pełne napięcia, pełne emocji, naprawdę piękne kolarstwo w najlepszym wydaniu.

Rozmawiał – Tomasz Kalemba, sport.onet.pl

Źródło:www.tourdepologne.pl