Fot. Team Sky

Szef Światowej Federacji Kolarskiej – Francuz David Lappartient udzielił serwisowi ciclo21.com obszernego wywiadu. Skomentował między innymi pogłoski o możliwym skróceniu Vuelta a Espana i bardzo zdecydowanie wypowiedział się na temat dopingu mechanicznego. Odniósł się także do sytuacji Christophera Froome’a.

O możliwym skróceniu jednego z trzech największych wyścigów kolarskich świata mówi się już od kilku lat. Przyczyną ma być niezwykle napięty kalendarz oraz fakt, że wyścigi World Touru wzajemnie się na siebie nakładają, co nie jest korzystne z punktu widzenia sponsorów. W tej kwestii Lapparient wypowiada się póki co bardzo dyplomatycznie.

Na każdą ewentualną zmianę trzeba patrzeć z globalnego punktu widzenia. Mogę zapewnić, że nie będę na nikim wymuszał skracania wyścigów. Ale gdyby powstał model gospodarczy, według którego mogłoby to przynieść pozytywne skutki, dlaczego nie podjąć rozmów?

– mówił, dodając jednocześnie, że w tym momencie nie jest to przedmiotem największej uwagi światowych władz. Podkreślił także, iż jest świadom kosztów ponoszonych przez organizatorów wyścigów i jako szef UCI stara się maksymalnie ułatwić im zadanie.

Sam kiedyś się tym zajmowałem i wiem, jak trudne jest to zadanie oraz jak ciężko jest się z nowym „produktem” przebić

– zaznaczał.

Francuz odniósł się w rozmowie także do sprawy Lance’a Armstronga, który został przez organizatorów Ronde van Vlaanderen zaproszony na tegoroczną edycję wyścigu. Zapytany o to, czy nie widzi możliwości współpracy z Jankesem w celu oczyszczenia sportu, przedstawił bardzo zdecydowane stanowisko.

To właśnie on bardzo szkodzi naszemu sportowi. Nie jest człowiekiem, któremu byłbym skłonny w przyszłości zaufać. Fakt, przyznał się do swoich przewin, ale nie możemy zapominać, że został do tego zmuszony przez władze w Stanach Zjednoczonych. Poza tym, jako zawodnik był bardzo arogancki

– komentował. Kiedy jednak przeprowadzający rozmowę z nim Nicolas Van Looy skierował ją na sprawę Christophera Froome’a, ton Francuza nieco złagodniał.

To nie jest takie proste. Przede wszystkim, cała ta sprawa powinna pozostać w tajemnicy, ale nastąpił przeciek. Kolarz musi mieć szansę na wytłumaczenie swoich racji, potem powinna nastąpić narada w gronie ekspertów. Ja nie jestem jednak w całą tę sprawę w żaden sposób zaangażowany, więc mogę jedynie czekać

– uciął, nie dając się sprowokować kolejnymi pytaniami na ten temat.

Szef federacji jest ponadto zdania, że równie niebezpieczny, jak wspomaganie farmakologiczne jest aktualnie motodoping.

Gdyby okazało się, że zwycięzca Tour de France korzystał z silnika, byłaby to dla nas katastrofa. Będziemy walczyć także i z tym rodzajem

– mówił dodając, że za przyłapanie na stosowaniu mechanicznego dopingu przewiduje karę dożywotniej dyskwalifikacji.