Ronde Van Vlaanderen / rondevanvlaanderen.be

Po udanym sezonie 2017 belgijski specjalista od wyścigów klasycznych Philippe Gilbert otwarcie mówi, że marzy o wygraniu w tym roku dwóch monumentów: Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix.

Podczas prezentacji QuickStep-Floors w Calpe, Belg przedstawił swoje plany na nadchodzący sezon. Jego głównym celem będzie skompletowanie pięciu zwycięstw w monumentach. Na tę chwilę Gilbert wygrywał już Ronde Van Vlaanderen, Liege-Bastogne-Liege i Il Lombardia.

Od 24 kwietnia 2011 roku (Liege-Bastogne-Liege) do 2 kwietnia 2017 roku (Ronde Van Vlaanderen) były mistrz Belgii nie potrafił odnieść zwycięstwa w żadnym z najważniejszych klasyków. Po ubiegłorocznym triumfie we Flandryjskiej Piękności w kolarzu QuickStep-Floors ponownie odżyły nadzieje na wygranie wszystkich kolarskich pomników.

To szalone, ale możliwe

– skomentował krótko Belg.

W „Piekle Północy” PhilGil wystąpił tylko raz – w 2007 roku, kiedy zajął 52 miejsce. Pomimo małego doświadczenia kolarz belgijskiej ekipy jest bardzo zmotywowany, by pojechać w Paryż-Roubaix i spróbować wygrać. Natomiast w Mediolan – San Remo, Gilbert dwa razy meldował się na podium – w 2008 i w 2011 roku stawał na najniższym stopniu. Wszyscy kibice kolarstwa dobrze wiedzą, że „wiosenne mistrzostwa świata” są bardzo nieprzewidywalne, ale najczęściej o losie tego klasyku decyduje finisz z dużej grupy. Podobnie myśli sam zainteresowany.

We włoskim wyścigu ciężko coś przewidzieć. Co roku widzimy, że tacy kolarze jak Peter Sagan są silni, ale tracą szansę na zwycięstwo. Gdy stajesz na starcie północnych klasyków wiedząc, że jesteś w dobrej formie, zdecydowanie łatwiej jest wygrać. Więc jeśli jesteś najsilniejszy w Liege czy Roubaix szanse na wygraną są duże, w Mediolan-San Remo tak nie jest

– powiedział belgijski kolarz.