La Vuelta

Ostatni etap Vuelta a Espana był tradycyjnie odcinkiem przyjaźni. W samym Madrycie walka trwała jednak w najlepsze. Jakie widzieliśmy plusy, a jakie minusy?

Plusy:
Szacunek dla mistrza
Alberto Contador wjechał do Madrytu jak największy czempion. Na czele, jako zwycięzca, jako odchodząca legenda. Z pewnością obrazek ten przez wiele dni i nocy będzie pojawiać się w myślach i snach kibiców na całym świecie. Aż ciężko uwierzyć, że to koniec.

Król Matteo
Może i rywali nie miał z najwyższej półki, lecz skrzętnie to wykorzystał i odniósł aż 4 etapowe zwycięstwa. Mowa oczywiście o Matteo Trentinie, który do tej pory uchodził głównie za solidnego uciekiniera i szybkiego specjalistę od wyścigów jednodniowych. Włoch ma za sobą zdecydowanie najlepszy wyścig w karierze, który do końca jego kariery będzie numerem jeden w kolarskim CV.

Minusy:
Zachłanny lider
Może i powinno się chwalić Chrisa Froome’a za zwycięstwo w drugim wielkim tourze w sezonie, lecz jego finałowy sprint mocno nas zniesmaczył. Dzięki finałowemu sprintowi, Brytyjczyk wróci do domu jako zwycięzca klasyfikacji punktowej, w której pokonał wspomnianego już Matteo Trentina o 2 oczka. Czy tak zachowuje się prawdziwy czempion?