Cannondale-Drapac / slipstreamsports.com

Skończyły się góry! Niestety, to co najbardziej lubimy w kolarskich wyścigach, w tegorocznym Tour de France 2017 przeszło do historii. Co my zapamiętamy z odcinka zakończonego na Izoard?

Plusy:
Król gór
Nie da się ukryć, że Warren Barguil najbardziej zasłużył na koszul najlepszego górala. Kolarz Team Sunweb jest w tym roku zdecydowanie najaktywniejszy z kolarzy lubiących podjazdy, co pozwoliło mu zdobyć bardzo wiele punktów, a także zakończyć wyścig w czołowej 10. Brawo.

Minusy:
Góra urodziła mysz
Wielkie Izoard miało przynieść wielkie zmiany. Jak się jednak okazało, ostatni potężny podjazd w wyścigu nie wniósł do rywalizacji absolutnie nic. Szkoda, nie tak to powinno wyglądać. Być może przed ostatnią wspinaczką było za łatwo?

Już po wszystkim
Chris Froome wydawał się być najsłabszy od lat. Czy ktokolwiek to wykorzystał? Nie wydaje nam się. Brytyjczyk jest już na ostatniej prostej do czwartego zwycięstwa w Tour de France. Trochę nam z tego powodu smutno, gdyż spodziewaliśmy się, że lider Team Sky będzie musiał się bardziej natrudzić.

Ciche podium
Podobnie jak triumf Froome’a, jest prawie pewne, że wyścig na podium skończy Rigoberto Uran. Oczywiście Kolumbijczykowi nie można odmówić solidnego wyścigu, lecz boli to, że… żadna akcja zaczepna w ciągu ostatnich trzech tygodni nie wyszła z jego inicjatywy. Tak drodzy Państwo, Uran ani razu nie zaatakował. Jego jazda była więcej niż pasywna.

Poprzedni artykułWielkie gwiazdy w UAE Abu Dhabi?
Następny artykułProfesor Artur Pupka: „Nogi Poljańskiego to nic dziwnego”
Dawid Gruntkowski
Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Oprócz kolarstwa kocha żużel, o którym pisze na portalu speedwaynews.pl. W wolnych chwilach bawi się w tłumacza, amatorsko jeździ i do późnych godzin nocnych gra półzawodowo w CS:GO.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze