Nie milkną echa poważnej afery wizerunkowej drużyny Picnic-PostNL. Według relacji byłych zawodników i pracowników, w holenderskiej formacji panuje „kultura strachu”, a na porządku dziennym są zachowania bliskie mobbingowi. W sprawie tych incydentów zlecono przeprowadzenie niezależnego śledztwa wewnątrz drużyny, a w temacie wypowiedział się również jej szef, Iwan Spekenbrink.
Opowiadając w telegraficznym skrócie, atmosfera wewnątrz Picnic-PostNL wiąże się z ciągłym stresem i strachem, a zawodnicy nie mieli przestrzeni do przedstawienia własnych opinii i wskazówek. „Twarzą” afery stał się Martijn Tusveld, były zawodnik drużyny, który opowiadał o tym, jak ucierpiało jego zdrowie psychiczne w wyniku panującej atmosfery w zespole. Do mediów dotarły również relacje członków sztabu szkoleniowego, którzy opisywali o nadmiernie ustrukturyzowanym procesie decyzyjnym wewnątrz zespołu, co prowadziło do braku zaufania między poszczególnymi szczeblami całej organizacji. Więcej w tym temacie opisuje artykuł, który pojawił się na naszej stronie w momencie wybuchu afery.
Na kontrowersje zdecydował odpowiedzieć Iwan Spekenbrink, czyli szef Picnic-PostNL. Pierwotnie Holender nabrał wody w usta i zdawało się, że niezależne śledztwo przeprowadzone wewnątrz struktur organizacji zakończy temat, jednak medialna presja spowodowała, że menadżer był zmuszony odpowiedzieć na postawione zarzuty. W rozmowie z De Telegraaf przyznał, że niektórzy z byłych pracowników mogli mieć nieprzyjemne doświadczenia, jednak na temat należy spojrzeć nieco szerzej. Oprócz tego, przyznał, że dalej wierzy w filozofię jego drużyny:
Cała ta „kultura strachu”, wokół której zbudowano całą historię, jest przedstawiona w bardzo niejasny i zakrzywiający obraz sposób. Zgadzam się, spora część źródeł i rozmówców przyznało, że nie mieli tu najlepszych doświadczeń, a mi jest z tego powodu po prostu przykro i tego żałuję, ponieważ zawsze chcesz stworzyć bezpieczne środowisko pracy dla każdego. Wciąż wierzymy w naszą filozofię i sposób pracy. Praca zespołowa to fundament, który nie nie może jednak działać bez odpowiedniego szacunku wobec każdego
– powiedział Iwan Spekenbrink.
Menadżer stwierdził również, że kontrowersje związane z działalnością organizacji są dobrym momentem, aby pochylić się nad jej stanem w całości. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że rozumie błędy, które zostały popełnione i w jaki sposób można je naprawić:
W momencie takim jak teraz, trzeba się ponownie zastanowić na czym stoimy jako organizacja. Nie będziemy odwracać się tyłem do błędów i udawać, że ich nie było, każdy popełnia pomyłki, wszędzie. Sprawy wewnątrz drużyny mogą toczyć się dobrze, ale doświadczenia poszczególnych przypadków i osób mogą być nieco mniej pozytywne. To, co możemy zrobić lepiej, to komunikacja. Będziemy musieli nieco lepiej tłumaczyć, jak wygląda w naszym mniemaniu współpraca i być może czasami mówić wcześniej, że organizacja do kogoś nie pasuje. W naszych oczach, różnice tworzy się dzięki prawdziwej współpracy całego zespołu
– powiedział szef Picnic-PostNL.
Z relacji Spekenbrinka wynika również, że kontrowersje mają wpływ na zaufanie aktualnych pracowników wobec ich pracodawcy. Iwan Spekenbrink przedstawił również, że stres i trudne decyzje to szerszy problem w całym biznesie sportu, a słabe notowania jego drużyny nie pomagają. Jak mówi sam zainteresowany, drużyna od początku tej dekady ledwo równa koniec z końcem:
Wielu pracowników dzwoniło do mnie w ostatnich tygodniach i mówili, że są zmartwieni o swoje posady. Praca w profesjonalnej organizacji sportowej nie zawsze jest czymś przyjemnym, ponieważ czasami po prostu trzeba i nie da się uniknąć zawiedzenia ludzi. Niektórzy radzą sobie z tym lepiej niż inni. Zakładam, że w przyszłym roku będziemy mieli licencję World Touru, ten proces wciąż trwa. Od początku pandemii COVID-19, operujemy w trybie przetrwania. Nasze finanse muszą urosnąć, a być może wtedy nasze talenty nie będą od razu opuszczać drużyny, gdy zaczną osiągać sukcesy. To bardzo trudny czas, ale wierzę, że wszyscy wyjdziemy z niego tylko silniejsi
– skwitował Iwan Spekenbrink.








