Foto: Kei Tsuji/ SCA/ Team Picnic PostNL

Team Picnic PostNL znalazł się w centrum poważnych zarzutów dotyczących funkcjonowania zespołu i traktowania zawodników oraz pracowników. Po publikacji śledztwa NOS Sport i platformy In De Waaier, w którym zebrano relacje 71 obecnych i byłych członków ekipy, holenderska drużyna zapowiedziała przeprowadzenie niezależnego dochodzenia dotyczącego panującej w niej atmosfery.

Według ustaleń dziennikarzy w zespole przez lata miała funkcjonować kultura strachu, a część zawodników i pracowników czuła się niepewnie w swoim środowisku pracy. Niektórzy z nich twierdzili, że po odejściu z drużyny długo zmagali się z konsekwencjami tych doświadczeń. W opublikowanych relacjach pojawiły się również zarzuty dotyczące nadmiernej kontroli ze strony kierownictwa, ograniczania swobody wyrażania opinii i braku indywidualnego podejścia do kolarzy.

Relacje byłych zawodników i pracowników

Jedną z osób, których historię opisali dziennikarze jest Martijn Tusveld. Holender, który zakończył zawodową karierę po sezonie 2025, opowiedział o wydarzeniach związanych z Giro d’Italia w 2020 roku. Po jednym z etapów wyraził wątpliwości dotyczące taktyki zespołu, a pod koniec sezonu usłyszał od kierownictwa, że przyczynia się do powstawania negatywnej atmosfery.

Tusveld twierdził, że po tamtym wydarzeniu przestał czuć się swobodnie w drużynie. Obawiał się przekazywania informacji zwrotnej i otwartego wyrażania swoich opinii. W rozmowie z NOS przyznał, że z czasem zaczął po prostu zgadzać się z decyzjami przełożonych, nie chcąc narażać się na kolejne problemy.

Były kolarz opowiadał również o poważnych konsekwencjach psychicznych, z którymi się zmagał. Jego doświadczenia nie były odosobnione – według dziennikarzy podobne odczucia zgłaszały inne osoby związane z zespołem.

Wśród rozmówców znaleźli się także byli członkowie sztabu szkoleniowego. Adriaan Helmantel, który przez kilka lat pracował jako trener, opisywał stopniowe zwiększanie kontroli kierownictwa nad procesami sportowymi. Według niego ograniczano bezpośrednią współpracę trenerów z zawodnikami, a decyzje coraz częściej przechodziły przez kolejne szczeble zarządzania.

W opublikowanych relacjach pojawiły się zarzuty, że takie podejście prowadziło do narastania nieufności i ograniczało możliwość swobodnej wymiany opinii. Niektórzy rozmówcy opisywali atmosferę w zespole jako opresyjną.

Kierownictwo znalazło się pod presją

W centrum sprawy znalazł się Iwan Spekenbrink, wieloletni szef struktury, która obecnie funkcjonuje pod nazwą Team Picnic PostNL. Dziennikarze NOS Sport i In De Waaier poinformowali, że przed publikacją materiału przedstawili zespołowi swoje ustalenia i zadali pytania dotyczące opisywanych praktyk.

Według redakcji Spekenbrink otrzymał możliwość odniesienia się do zarzutów, jednak ostatecznie nie zdecydował się na komentarz – ani pisemny, ani przed kamerą.

Picnic PostNL odpowiada i zapowiada niezależne dochodzenie

W oficjalnym stanowisku opublikowanym dzisiaj Team Picnic PostNL przyznał, że relacje obecnych i byłych zawodników oraz członków sztabu są dla niego ważne. Jednocześnie zespół zaznaczył, że nie zgadza się z ogólnym obrazem organizacji przedstawionym w publikacjach.

Fakt, że doświadczenia są różne, nie umniejsza powagi relacji, które ujrzały światło dzienne. Dlatego zlecimy niezależne dochodzenie dotyczące tego, jak nasza kultura zespołowa jest postrzegana w praktyce i w jakim stopniu odpowiada kulturze, którą chcemy tworzyć

– przekazano w komunikacie.

Drużyna podkreśliła, że od momentu powstania w 2008 roku opiera swoją działalność na trzech założeniach: uczciwym i odpowiedzialnym sporcie, bezpiecznej współpracy opartej na wspólnych wartościach oraz zapewnianiu ciągłości zatrudnienia w zawodowym kolarstwie.

Picnic PostNL wskazał również, że w strukturach zespołu istnieją mechanizmy umożliwiające zgłaszanie problemów. Zawodnicy mają indywidualnych trenerów, działa komisja zawodnicza, a pracownicy mogą zwracać się do osób odpowiedzialnych za poufne konsultacje.

Kierownictwo chce jednak ustalić, dlaczego niektórzy członkowie organizacji mogli czuć się niebezpiecznie lub uważać, że nie mają wystarczającej przestrzeni do zgłaszania swoich zastrzeżeń.

Poprzedni artykułOstatni etap Tour de France 2027 bez podjazdu na Montmartre?
Następny artykułTorowe Mistrzostwa Świata 2026: Wyniki z 1. i 2. dnia zawodów, Rudyk 5. w keirinie
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Lipski
Lipski

Z jakiegoś powodu poodchodzili wszyscy dobrzy kolarze których mieli, a było ich mnóstwo