fot. Team Cofidis

Środowe popołudnie przyniosło nam zaskakująco dużo polskich emocji. Stanisław Aniołkowski, który zaledwie 1,5 tygodnia temu powrócił do ścigania po ponad 3-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, zajął 2. miejsce w Lotto Omloop van het Houtland ustępując wyłącznie Timowi Merlierowi. Sukces swojego podopiecznego skomentował Sébastien Hinault, dyrektor sportowy ekipy Cofidis.

Sezon 2026 rozpoczął się dla Stanisława Aniołkowskiego naprawdę dobrze – polski sprinter zajmował wysokie lokaty w wielu kolejnych startach, w tym był 4. w worldtourowym Ronde Van Brugge czy uplasował się na 18. pozycji w monumentalnym Paryż-Roubaix. W kwietniu kolarz Cofidisu wygrał jeden z etapów Tour of Türkiye (2.Pro) i wydawało się, że forma cały czas idzie do góry, ale wszystko przerwała kraksa z rozgrywanego na początku czerwca Brussels Cycling Classic (1.Pro), po której nasz rodak musiał pauzować przez przeszło 3 miesiące.

Gdy 29-latek powrócił do rywalizacji 13 września podczas GP de Fourmies (1.Pro), ciężko było mieć przesadne oczekiwania związane z obecną dyspozycją Polaka, ale ten już w swoim 4. wyścigu po powrocie nie tylko spróbował swoich sił w sprincie, ale i zajął świetną 2. lokatę w Omloop van het Houtland. Lepszy od Stanisława Aniołkowskiego był wyłącznie Tim Merlier (Soudal Quick-Step), a za sprinterem Cofidisu upasowali się kolejno 3. Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), 4. Arvid De Kleijn (Tudor Pro Cycling Team), 5. Lionel Taminiaux (Lotto Intermarché) i 6. Gerben Thijssen (Alpecin-Premier Tech). Zadowolenie wynikające wyraził Sébastien Hinault, dyrektor sportowy ekipy Cofidis.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z doskonałego 2. miejsca Staszka, finiszu tylko za Timem Merlierem. Bardzo się cieszę, bo Staszek wrócił do rywalizacji zaledwie nieco ponad tydzień temu, a jego powrót na podium to dla mnie i całej drużyny wielka ulga. Piet Allegaert świetnie przygotował go do finałowego sprintu, a nasz stażysta Joseph Brookes pokazał siłę w odjeździe. Chcieliśmy, aby drużyny sprinterów ciężko pracowały, aby zmęczyć ich jak najbardziej przed metą i to się udało. Dziś wszyscy dobrze pracowali dla Stanisława!

— podkreślał Sébastien Hinault.

Tak dobra dyspozycja pokazuje, że po kontuzji najprawdopodobniej nie ma już śladów, a Stanisław Aniołkowski zdołał wrócić do swojego normalnego poziomu. Teraz przed nim jeszcze kilka wyścigów – Polak jest awizowany w składzie na Sparkassen Münsterland Giro (3.10, 1.Pro), ale jego zespół ma w swoim programie w sumie jeszcze 12 imprez rozgrywanych nie tylko w Europie, ale i Azji. Kto wie, może obecną formę uda się przekuć w kolejną w tym sezonie wygraną?

Poprzedni artykułTour of Poyang Lake 2026: Marceli Bogusławski wygrywa 5. etap!
Następny artykułSłowacki szkoleniowiec z 10-letnim zakazem pracy. Przyczynami m.in. przemoc psychiczna
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Grzegorz
Grzegorz

We wrześniu kolarz Cofidisu wygrał jeden z etapów Tour of Türkiye (2.Pro)”
Raczej w kwietniu