Mathieu van der Poel po szalonej, 175-kilometrowej solowej akcji został zwycięzcą 5. etapu Skoda Tour de Luxembourg. Klasyfikacja generalna 86. edycji tego wyścigu padła łupem Davide Piganzoliego.
Finałowy etap 86. edycji Skoda Tour de Luxembourg został poprowadzony pomiędzy miejscowościami Mersch oraz Luxembourg, a dokładniej jego dzielnicą Limpertsberg. Na zawodników czekało 177 kilometrów, na których ulokowane zostały m.in. 4 górskie premie.

Tuż po starcie na atak zdecydował się Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), który rozpoczął solowy odjazd. Za plecami byłego mistrza świata uformowała się 6-osobowa grupa, która jednak nie była w stanie dogonić renomowanego Holendra. Utworzyli ją Moritz Mauss (UAE Team Emirates-XRG), Fausto Valentin Penna (Team Lotto Kern-Haus Outlet Montabaur), Morten Aalling Nørtoft (Team ColoQuick), Loïc Bettendorff i Larry Valvasori (Reprezentacja Luksemburga) oraz Johannes Adamietz (REMBE | rad-net). Z czasem samotny uciekinier wypracował sobie aż 6 minut przewagi nad peletonem, a za jego plecami zawisła wspomniana szóstka zawodników.
Na 60 kilometrów przed metą Mathieu van der Poel był już pewny wygranej w klasyfikacji górskiej za sprawą zgarnięcia dziś kompletu punktów na premiach, ale jego przewaga pozwalała mu także myśleć o zgarnięciu etapowego triumfu – peleton cały czas tracił bowiem niemal 5 minut. Jednocześnie „goniąca” szóstka została już niemal wchłonięta przez główną grupę, co tylko pokazywało jak mocno kręcił dziś na czele samotnie uciekający Holender.
Z czasem za plecami Mathieu van der Poela zaczęły się skoki, aczkolwiek peleton nie chciał nikogo odpuścić. Próbowali m.in. Søren Kragh Andersen (Lidl-Trek) i Pepijn Reinderink (Soudal Quick-Step), ale odjechać zdołał wreszcie Mikkel Frølich Honoré (EF Education – EasyPost). Duńczyk zawisł jednak za Holendrem ze stratą wynoszącą około 1:45 do niego i w jego zasięgu była tym samym góra 2. pozycja na etapie.
Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) tymczasem nie zwalniał i odniósł dziś niezwykle efektowne zwycięstwo. 175 kilometrów na solo to coś, co nie zdarzyło się na zawodowym poziomie od lat, a w ten sposób Holender nie tylko powiększył swój bogaty kolarski dorobek, ale i wysłał jasny sygnał do rywali w kontekście Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 pt. „jestem gotowy”. Za plecami byłego mistrza świata na mecie zameldował się Mikkel Frølich Honoré, jako 3. uczynił to Pepijn Reinderink, a 4. miejsce zajął dziś triumfator całego wyścigu – Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike).










👍
Co tu się odwaliło? Żyjemy w erze herosów kolarstwa
Olaboga, dobra akcja.