fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Złotym medalem wywalczonym w Mistrzostwach Polski drużyn swoje przygotowania do Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 zakończył Mikołaj Legieć. Jeden z naszych czołowych juniorów wyruszył teraz do Kanady, by powalczyć o krążki także i na światowej arenie. U progu tego startu porozmawiałem z kolarzem UKS Copernicus Toruń CCC o jego ambicjach związanych z wylotem na ten czempionat.

Powiedzieć, że Mikołaj Legieć jest zawodnikiem, który doskonale zna smak zwycięstwa, to jak nie powiedzieć nic. Wychowanek UKS Centrum Nowa Ruda dominował na naszym krajowym podwórku w najmłodszych kategoriach wiekowych, ale przechodząc do coraz starszych nie zatrzymywał się, a wręcz przeciwnie. W jego dorobku znajdziemy dziś sukcesy nie tylko na polskim podwórku, ale i wygrane odnoszone w Belgii czy we Francji, a do medali zdobywanych na naszych szosach doszedł w zeszłym roku m.in. brązowy krążek Mistrzostw Europy w drużynowej sztafecie. Z tego powodu moją rozmowę z 18-latkiem, który w niedzielę został mistrzem Polski w drużynie rywalizując wraz z kolegami z UKS Copernicus Toruń CCC – SMS Toruń, rozpocząłem od pytania czy wygrywanie potrafi kiedykolwiek spowszednieć.

Nie, jak miałoby? Zawsze założenie koszulki mistrza Polski to to samo wspaniałe uczucie, niezależnie od tego na jakim poziomie się jest, to jednak jest to tytuł. Cieszę się, że jesteśmy mistrzami Polski drużyn, że nam się to dzisiaj udało zdobyć, bo wczoraj, tak jak zresztą i rok temu, nie poszło nam w parach. Czasem tak bywa, dzisiaj chłopaki dali jednak z siebie 100%, ja też i cieszy mnie moja forma przed Kanadą. Mam nadzieję, że teraz będzie jeszcze lepiej

— mówił Mikołaj Legieć, który po sobotnim 3. miejscu w duetach jadąc w parze z Igorem Juszczakiem, w niedzielę wspierany też przez Kacpra Mizuro i Patryka Banachewicza nie miał już sobie równych w zmaganiach drużyn.

18-latek powiedział, że forma go cieszy, zatem naturalnie przeszliśmy w ten sposób do tematu Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Podczas tych nasz junior zaprezentuje się 2-krotnie – najpierw we wtorek 22 września w jeździe indywidualna na czas (20,3 km | 145 m), a następnie w czwartek 24.09 w wyścigu ze startu wspólnego (134 km | 2690 m). Czy dyspozycja jest już optymalna pod kątem tego wyjazdu?

Dzisiaj czułem się już dużo lepiej niż wczoraj i idzie to z dnia na dzień coraz lepiej, więc myślę, że za mną dobre 2 starty i teraz będzie dobrze. Ambicje mam dużo większe w kontekście jazdy indywidualnej na czas. Nie chcę może zapeszać, nic nie obiecuję ani nic nie mówię, ale jak mi wyjdzie, to naprawdę mi wyjdzie. Nie lubię pustych obietnic, ale myślę, że na czas mogę pojechać dobrze, bardzo dobrze, a potem ze startu wspólnego… To Mistrzostwa Świata w kategorii juniorów, tu może zdarzyć się wszystko, więc trzeba podejść do tego pozytywnie i walczyć do końca

— kontynuował Mikołaj Legieć.

Zmagania juniorów w Montréalu będą dość selektywne – przygotowano dla nich trasę zawierającą wielokrotnie powtarzane podjazdy, a sumaryczne przewyższenie wyniesie niemal 2700 metrów. Czy dla dobrze zbudowanego 18-latka, który znany jest raczej ze swojej szybkości, aniżeli walki w trudniejszym terenie, głównym celem na start wspólny będzie zatem po prostu próba przetrwania jak najdłużej i liczenia na to, że do mety dojedzie jakaś grupa?

Nie byłem na trasie, widziałem ją tylko na profilu, a z tymi to jest tak, że każdy wygląda inaczej. Na pewno będzie ciężko to przetrwać, ale będę musiał spróbować. To są Mistrzostwa Świata, zawody odbywające się raz w roku, a okazji by ścigać się w Kanadzie mogę ponownie nie mieć za szybko. Jak już tam dotrę, to dam z siebie 200%

— odpowiedział Mikołaj Legieć, którego na koniec zapytałem o to czego powinni mu życzyć polscy fani kolarstwa podczas światowego czempionatu.

Powodzenia i szczęścia

— zakończył 18-latek, który na co dzień łączy starty dla UKS Copernicus Toruń CCC, Cannibal B Victorious oraz naszej reprezentacji narodowej.

W składzie naszej kadry na Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 znaleźli się także trzej inni juniorzy, a konkretnie Igor Mitoraj (WMKS Olsztyn / Salus Ciclistica Seregno de Rosa), Hubert Blokesz (UKS Avatar Silesia Team) oraz Adam Drozdowski (UKS Copernicus Toruń CCC). Ich selekcjonerem jest Błażej Janiaczyk, a w sztabie dedykowanym tej kategorii znaleźli się także fizjoterapeuta Jakub Bielak oraz mechanik Aleksander Krukowski.

Ze złotym medalistą Mistrzostw Polski drużyn rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski dwójek i drużyn 2026:
Poprzedni artykułLotto Grand Prix de Wallonie 2026: Duży sukces Aubina Sparfela
Następny artykułTour de Luxembourg 2026: Inauguracyjny etap dla Mathieu van der Poela
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze