Trwa tegoroczna edycja Tour de France Femmes, ale w przestrzeni medialnej dużo mówi się o przyszłości tego wyścigu, który uważany jest za najbardziej prestiżową imprezę w kobiecym kalendarzu. Istnieje bardzo duża szansa na to, że w kolejnych latach francuska impreza będzie sobie liczyć jeszcze więcej etapów.
Czy panie będą startować w przyszłości w wielkich tourach składających się z kilkunastu etapów? Istnieje takie prawdopodobieństwo, ponieważ przy okazji trwania tegorocznej edycji Tour de France Femmes dużo mówi się o przyszłych edycjach tego wyścigu. Głos w tej sprawie zabrał David Lappartient, szef UCI, który jasno mówi o tym, że będzie dążył do zwiększenia liczby etapów na francuskiej imprezie. Kibice powinni być z tego zadowoleni, podobnie jak zawodniczki.
Przypomnijmy, że hiszpańska Vuelta liczyła sobie w tym roku siedem etapów, a Giro d’Italia Women oraz Tour de France Femmes składają się z dziewięciu odcinków. Najwięcej mówi się jednak o rozszerzeniu tej ostatniej imprezy, a więc Tour de France Femmes. David Lappartient opowiedział o tym w rozmowie z WielerFlits.
Uważam, że ważne jest, aby ten wyścig nadal budował swoją popularność. Można mieć transmisję na żywo od samego początku aż do końca. Tak było podczas 1. etapu, ale nie jest tak na wszystkich etapach. Naprawdę widzimy, że organizator (ASO) stara się co roku poprawiać i robi coś dodatkowego, więc będzie więcej etapów. Ważne jest też skonsolidowanie tego, co już mamy, by zapewnić dalszy wzrost popularności. W tym obszarze widzę świetlaną przyszłość kobiecego kolarstwa i Tour de France Femmes
– mówi David Lappartient.
Czy ten plan faktycznie wejdzie w życie? Miejmy nadzieję, że tak, ponieważ im więcej etapów na kobiecych wyścigach, tym lepiej dla samych zawodniczek, ale też dla kibiców. Na razie jednak kibicujmy Polkom w tegorocznej edycji Tour de France Femmes! Trzymamy kciuki za jak najlepsze wyniki i walkę o czołowe pozycje w klasyfikacji generalnej, ale też na poszczególnych odcinkach.









Zrobią dwa tygodnie i pewnie będzie można zacząć nazywać to „wielkim tourem” (nie żeby już teraz niektórzy nie próbowali).
Pytanie tylko – „po co?”, nie licząc jakichś ideologicznych motywacji (bo wątpię żeby oglądalność tego była tak duża, by to się finansowo opłacało). Czy zawodniczki naprawdę same tego chcą? Nie licząc może jakichś pancernych Voleringów, bo takie zmiany pewnie jeszcze bardziej umocnią jej dominację. Na jakiej podstawie autor twierdzi, że im więcej etapów tym lepiej dla zawodniczek? Tzn. nie wykluczam, że tak jest, ale sam nie wiem – komentatorka z naszego Eurosportu (była kolarka) była wczoraj raczej sceptyczna co do pomysłu takiego wydłużania…
Atrakcyjność nie zależy od liczny etapów, ale od tego, jak te etapy zostaną zaprojektowane.
Jeśli etapy będą tak ułożone, że spowodują rywalizacje większej ilości zawodniczek, to rzeczywiście:
„Kibice powinni być z tego zadowoleni, podobnie jak zawodniczki.”
…bo , będzie wiele „bohaterek” , wiele scenariuszy rywalizacji, przez co będą emocje i szerokie zainteresowanie.
Jeśli natomiast będzie kalką wyścigu męskiego, to zostanie tylko przez pomysłodawców „…uważany za najbardziej prestiżową imprezę …„