W poniedziałek 5. edycja Tour de France Femmes opuści Szwajcarię i wjedzie do kraju, który znajdziemy w nazwie wyścigu. 3. etap będzie jednocześnie nie tylko najdłuższym z dotychczasowych, ale i najtrudniejszym, a szanse sprinterek na dojechanie w 1. grupie są raczej niewielkie. Kto zatem sięgnie po zwycięstwo na ulicach Poligny?
Organizatorzy 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift wyraźnie upodobali sobie tworzenie etapów, które na papierze ciężko jednoznacznie scharakteryzować. Premierowy odcinek był co prawda nieprzesadnie trudny, ale kończył się niewielkim podjazdem, który spośród sprinterek przetrwała wyłącznie Lorena Wiebes. Holenderka dzień później poradziła sobie także z pofałdowaną trasą prowadzącą do Genewy, gdzie w peletonie do końca dotrwała jedynie połowa uczestniczek Wielkiej Pętli. Teraz, w poniedziałek, wydaje się, że o ustrzelenie hattricka przez zawodniczkę Team SD Worx – Protime będzie niezwykle ciężko, bowiem choć końcówka etapu będzie płaska, to jednak na początku panie przejadą m.in. przez Col de la Faucille (11,6 km; 6,3%) oraz Côte de Lajoux (3,8 km; 5,7%). Czy taki układ trasy oznacza, że główna grupa odpuści odjazd, czy też jednak ekipy pokroju FDJ United – SUEZ nie będą chciały się bawić w ponoszenie pewnych strat w klasyfikacji generalnej i po prostu przypilnują główną grupę, a w Poligny zobaczymy finisz z mocno zredukowanego peletonu? Dowiemy się w poniedziałkowe popołudnie.
Oto, co na temat 3. etapu Tour de France Femmes avec Zwift 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
3. etap (3.08, poniedziałek): Genewa – Poligny (156,5 km)
Etap pożegnania ze Szwajcarią i powitania z Francją. Po opuszczeniu Genewy zawodniczki zmierzą się z ponad 11-kilometrowym Col de la Faucille (6,3%). Będzie to pierwsza premia pierwszej kategorii. Wzniesienia na kolejnych kilometrach także dadzą się we znaki. Ostatnia premia górska Cote de Chaux-Champagny (4. kategoria, 1,8 km i 6,4%) znajdzie się na 25 kilometrów przed metą, a po niej zlokalizowana jest pierwsza na wyścigu premia bonusowa.

Pogoda
Powiedzieć, że panie w poniedziałek przywita upał, to jak nie powiedzieć nic – temperatura podczas 3. etapu może osiągać nawet do 37 stopni Celsjusza. Dodatkowo zawodniczki będą się ścigały nie tylko w upale i słońcu, ale pod koniec możliwe także, że i w deszczu, który ma spaść w okolicach 17:00. Wówczas szosy zrobią się mokre, a wysoka wilgotność jeszcze bardziej może zmęczyć kolarki, które będą odczuwały skutki kilku godzin rywalizacji w gorących warunkach.
Faworytki
Jak już wspominałem na początku tekstu, poniedziałkowy etap jest kolejnym z tych, podczas którego ciężko jednoznacznie wytypować faworytkę. Jeśli bowiem zostanie odpuszczony odjazd, to znaleźć może się w nim właściwie z 50 różnych zawodniczek – niemal wszystkie te, które nie walczą o klasyfikację generalną, a jednocześnie te, które będą w stanie przejechać we w miarę solidnym tempie podjazdy w początkowej części trasy. W przeglądzie kandydatek do triumfu skupię się jednak na scenariuszu, w którym ktoś w peletonie upilnuje ucieczkę i zobaczymy sprint z mocno przerzedzonej grupy.
Kluczowym pytaniem przy takim rozwiązaniu wydaje się być to, kto wówczas utrzymałby się w takim peletonie. Dość oczywistą odpowiedzią wydaje się być Lotte Kopecky (Team SD Worx – Protime), choć jej zespół pewnie cały czas po cichu wierzy, że uda im się przeciągnąć przez podjazdy Lorenę Wiebes. Jeśli jednak doszłoby do naprawdę sporych podziałów, to na finisz czekać może także jedna z najdynamiczniejszych kolarek wśród tych, które przejeżdżają podjazdy, czyli Mischa Bredewold.
W niemal analogicznej sytuacji jest też FDJ United – SUEZ – teoretycznie grupa ta zapewne będzie pracowała na rzecz potrafiącej zafiniszować ze zredukowanego peletonu Demi Vollering, ale jeśli u jej boku znalazłaby się Franziska Koch bądź Célia Gery, to nie zdziwiłbym się gdyby jedna z nich otrzymała wolną rękę od francuskiego zespołu.
Jako polscy kibice również możemy sobie ostrzyć apetyty na poniedziałkowy etap. Po 2 zwycięstwach w ramach tegorocznego Itzulia Women możemy mocno wierzyć w zdolności sprinterskie ze zredukowanego peletonu, jakimi dysponuje Dominika Włodarczyk (UAE Team L’IMAD). W niedzielę Polka była 13. i nie oznaczało to najwyższego miejsca spośród biało-czerwonych – na początku tegorocznego Tour de France Femmes naprawdę imponuje bowiem debiutująca w nim Malwina Mul (Cofidis Women Team), która 2. etap zakończyła na 9. pozycji. Do tego przy odpowiednim układzie sił może się też zdarzyć, że w gronie finiszujących będzie Agnieszka Skalniak-Sójka (CANYON//SRAM), która była w tym roku chociażby 4. na etapach Vuelta España Femenina i Vuelta a Burgos Feminas.
Wróćmy jednak do „reszty świata” – tu znajdziemy także inne dynamiczne zawodniczki takie jak Kim Le Court-Pienaar (AG Insurance – Soudal Team), Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech), Liane Lippert (Movistar Team), Noemi Rüegg (EF Education-Oatly), Thalita de Jong (Human Powered Health) czy Usoa Ostolaza (Laboral Kutxa – Fundación Euskadi). Kto wie, może w takim terenie utrzymać się w peletonie zdołają także takie kolarki jak Marianne Vos (Team Visma | Lease a Bike) czy Letizia Paternoster (Liv AlUla Jayco), które wówczas wyrosłyby na faworytki takiego sprintu.
Harmonogram
Start honorowy: 13:25
Kilometr 0: 13:45
Prognozowany finisz: 17:40-18:05
Transmisja TV: 16:45–18:00 (Eurosport 1), 15:30–18:30 w Eurosporcie 2 oraz w platformach HBO Max / Player









