Fot.: UAE Team Emirates-XRG / Sprint Cycling

Za nami drugi tydzień tegorocznego Tour de France. W niedzielę działo się naprawdę dużo, a najważniejszą informacją (niestety bardzo przykrą) jest to, że z dalszej rywalizacji musiał zrezygnować Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który w wyniku upadku złamał obojczyk

Przejdźmy jednak najpierw do tych zawodników, którzy ukończyli niedzielne zmagania. Najwięcej powodów do zadowolenia miał Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe), który nie tylko okazał się etapowym zwycięzcą, ale zajmuje obecnie również 2. miejsce w klasyfikacji generalnej. Dodatkowo Belg ma sporą przewagę nad trzecim zawodnikiem – blisko minutę. Pamiętajmy również o tym, że we wtorek na kolarzy czeka jazda indywidualna na czas, w której Evenepoel jest wybitnym specjalistą. Na mecie belgijski zawodnik opowiedział o tym, iż niedzielne zwycięstwo jest dla niego wspaniałym rezultatem, odpowiadając przede wszystkim swoim krytykom, a donosi o tym WielerFlits.

To wspaniałe, dosłownie trzęsę się z emocji. To był piekielny dzień. W początkowej fazie szło to dość szybko. Czułem się źle, ale w ciągu dnia było coraz lepiej. Musicie zrozumieć, że ścigam się z najlepszym zawodnikiem w historii [mowa oczywiście o Pogačarze – przyp. red.]. Wykonał świetną pracę, by wygrać etap z Del Toro. Dla mnie to duży krok naprzód, że mogłem podążać tym tempem, bo wszystko szło niesamowicie szybko. Wiecie, zawsze dostaję dużo krytyki. Mówią: nie radzi sobie ze stromymi podjazdami. Z tego powodu jest to świetne uczucie, dla mnie i wszystkich wokół. To wiele dla mnie znaczy. W Tourze, na tak trudnych podjazdach, bardzo trudno jest pokonać takich zawodników, jak Jonas, a zwłaszcza Tadej. Jeśli pojawi się okazja, powinieneś ją chwycić. Dla mnie to pierwszy raz, kiedy wygrywam prawdziwy górski etap spośród faworytów. To pokazuje, że zrobiłem progres. Mam nadzieję, że uda mi się to kontynuować w trzecim tygodniu […] W niedzielę starałem się utrzymać tempo i ruszyć na metę. Wygrać ten piękny etap to wspaniała sprawa. Podczas mojego obozu treningowego robiłem tu interwały, 20 razy. To świetne wchodzić w dzień odpoczynku z takim uczuciem. To jednak niefortunne dla Jonasa, jego zespołu i wyścigu, że musiał zrezygnować. Nie życzy się tego nikomu, ale potem trzeba się skupić i iść na maksimum. Po dniu odpoczynku, we wtorek, znów powalczę o zwycięstwo etapowe. To świetne, że podczas Touru odnajduję swoje najlepsze nogi

– powiedział Evenepoel.

Zdecydowanym liderem klasyfikacji generalnej po drugim tygodniu zmagań jest Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który ma aż 5 minut przewagi nad Remco Evenepoelem. Słoweniec pewnie zmierza po swój piąty triumf w klasyfikacji generalnej Tour de France, choć musi zachować wzmożoną czujność, ponieważ widzieliśmy, że wszystko może się zmienić w mgnieniu oka, gdy z wyścigu musiał się wycofać Jonas Vingegaard. Słoweńcowi życzymy oczywiście ukończenia tego wyścigu w pełnym zdrowiu. W niedzielę Tadej zajął na kresce 2. pozycję. Zawodnik UAE Team Emirates-XRG wypowiedział się nie tylko na temat wyników na mecie, ale wspomniał również o Jonasie Vingegaardzie i nocnej kontroli antydopingowej. O wszystkim informuje nas WielerFlits.

Bardzo źle widzieć, jak Jonas upada. Walczymy o zwycięstwa w Tour de France od 2021 roku. Na początku może nie mieliśmy najlepszych relacji, ale w ciągu ostatnich dwóch lat staliśmy się dobrymi rywalami. Jeździmy z szacunkiem do siebie, a w pewnym sensie jesteśmy też przyjaciółmi. Tour nie będzie już taki sam bez niego. Pomyślałem sobie: dziś wcześnie rano mieliśmy kontrolę antydopingową, w przypadku Jonasa o 2 w nocy. To też mógł być powód. Po nocy, gdy sen jest przerwany, możesz być mniej skupionym. Może to być w jakiś sposób powiązane, nie wiem. Visma chciała iść na etap, a my mieliśmy Adama Yatesa. Kiedy to nie zadziałało próbowaliśmy z Del Toro, bo to jego wspinaczka, ale też był po upadku i stracił w ten sposób pewność siebie. Może być jednak szczęśliwy, miał dobry dzień. Isaac jest teraz w dobrej pozycji w walce o klasyfikację generalną oraz o białą koszulkę. Szacunek także dla Remco. Na Plateau de Solaison był to test trwający ponad 30 minut. Na ostatnim podjeździe zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Remco czasami potrzebuje zastrzyku pewności siebie, ale jest bardzo dynamiczny. Będzie utrapieniem w przyszłym tygodniu

– opowiadał Słoweniec.

Głos w sprawie kraksy Jonasa Vingegaarda oraz tego, iż Duńczyk musiał opuścić wyścig zabrał Marc Reef – szef ds. wyścigów w Team Visma | Lease a Bike. Przyznał on oczywiście, że reprezentant Danii jest bardzo rozczarowany takim obrotem spraw, opowiadając jednocześnie nieco szerzej o samym upadku Vingegaarda. Donosi nam o tym WielerFlits.

Jonas powiedział, że jest oczywiście rozczarowany, iż musiał opuścić wyścig. Czuł się naprawdę dobrze. Nagle pojawiło się rondo. Z tego, co słyszałem od innych, drogę wskazywał motocyklista, który wpadł w lekką panikę podczas hamowania. Kolarze jadący na czele grupy również musieli hamować. Od razu obejrzeli się za siebie, bo kiedy trzeba tak hamować, to wiadomo, że z tyłu robi się ciasno. Jonas upadł, podobnie jak kilku innych zawodników. Victor Campenaerts powiedział, że motocykl bardzo mocno zahamował w ostatniej chwili, co wywołało reakcję łańcuchową w całej grupie. Najpierw musimy się z tego pozbierać. Na szczęście mamy dzień odpoczynku, kiedy pewnie to do nas dotrze. Potem możemy spojrzeć na kolejne 6 dni. Inni też są bardzo rozczarowani. Szło nam świetnie. Mieliśmy etap pod kontrolą, a Jonas czuł się bardzo dobrze. To był pierwszy etap, na którym szczególnie nam zależało. Wszyscy byli na swoich miejscach. To, że tak się to skończyło, to naprawdę gorzka pigułka do przełknięcia

– mówił Marc Reef.

W poniedziałek kolarze będą odpoczywali od ścigania, natomiast we wtorek zmierzą się z jazdą indywidualną na czas, na dystansie 26 kilometrów. Faworytem do zwycięstwa będzie Remco Evenepoel, który nie tylko jest wybitnym specjalistą od czasówek, ale również pokazuje na tym Tourze naprawdę dobrą formę.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2026: Jonas Vingegaard ze złamanym obojczykiem. Konieczna operacja
Następny artykułGiro d’Italia znów w Holandii?
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Różowa Landryna
Różowa Landryna

Szkoda Jonasa, szacun dla Tadka, że nie chciał wygrać w tych okolicznościach.

Znawca
Znawca

Szykował się super etap, podjazd skrojony pod Jonasa i taki pech. Normalnie nie jestem z tych, którzy narzekają na dominację Pogacara, ale o ile Jonas przy sprzyjających okolicznościach mógł z Tadejem powalczyć tak reszta towarzystwa jest co najmniej o dwie klasy niżej i resztę TdF może potraktować treningowo, a z drugiej strony przy tempie narzucanym przez UAE reszta pretendentów o podium jeździ bardzo pasywnie i nie bardzo chcą się wychylać, więc nawet ta walka o 2-3 miejsce i biała koszulkę może nie być specjalnie emocjonująca. Szkoda, bo 3 tydzień zapowiadał się na prawdziwą rzeźnię…

Michał
Michał

Strategia stawiania wszystkiego na ostatnie etapy jest, delikatnie mówiąc, nieco ryzykowna. Jak widać, sporo rzeczy może pójść nie tak zanim się przystąpi do jej realizacji.

Pro hip-hop
Pro hip-hop

Nie chcę jakoś krytykować Tadeja za jego słowa (ot, powiedział to, co wypadało powiedzieć i co pewnie większość innych kolarzy też by powiedziała na jego miejscu), ale ciekaw jestem czy Jonas jest chociaż świadomy tej łączącej ich przyjaźni ;). Wiem, że panowie nie muszą się nienawidzić tylko z racji tego, że rywalizują (i na pewno tak nie jest) i darzą się szacunkiem, ale żeby od razu mówić o przyjaźni, nawet „w pewnym sensie”… Swoją drogą (jednak będę trochę złośliwy), znamienne, że akurat od dwóch lat (a nie np. trzech), kiedy to wiadomo jak bardzo już Tadek odjechał Jonasowi…

@Michał
Ale co to by na dobrą sprawę zmieniło w przypadku takiej kraksy jak wczoraj?

Michał
Michał

@Pro hip-hop
może chociażby to, że zespół nie byłby w czarnej d… jeśli chodzi o osiągnięcia w tym wyścigu (poza 1 etapem) . Jak na ekipę z potencjałem średnio to wygląda.
A na kraksę zazwyczaj nie poradzisz, to fakt. Każdemu z nich może się przydarzyć, czego żadnemu z nich nie życzę. Niech wszyscy dojadą do mety bez urazów!