Fot.: Le Tour de France / A.S.O. / Charly Lopez

Choć Jonas Vingegaard traci po 11. etapach Tour de France 2026 ponad 3,5 minuty do Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG), to holenderska formacja Team Visma | Lease a Bike zamierza walczyć do końca o triumf w klasyfikacji generalnej. Zespół czeka przede wszystkim na wysokie góry, gdzie Jonas Vingegaard ma pokazać pełnię swoich umiejętności. 

Przed kolarzami startującymi w tegorocznej edycji Tour de France jeszcze wiele wymagających etapów, ale trudno spodziewać się, że Tadej Pogačar straci swoją przewagę. Słoweniec zmierza po swój piąty triumf w generalce i wydaje się, że jedynie jakieś przeciwności losu mogą odebrać mu końcowe zwycięstwo na trasie „Wielkiej Pętli” (czego absolutnie mu nie życzymy). Jonas Vingegaard musi z kolei drżeć o utrzymanie 2. miejsca w generalce, ponieważ jego przewaga nad Remco Evenepoelem (Red Bull-BORA-hansgrohe) wynosi zaledwie pół minuty, a o podium wciąż walczą również Juan Ayuso (Lidl-Trek), Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) czy też Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe).

Na temat aktualnej sytuacji w klasyfikacji generalnej Tour de France 2026 wypowiedział się Marc Reef, szef ds. wyścigów w Team Visma | Lease a Bike. Holender podkreśla, że rywalizacja będzie się toczyć do samego Paryża i holenderska formacja wierzy w triumf swojego zawodnika. Reef opowiedział o tym w rozmowie z De Telegraaf.

Będziemy walczyć aż do Paryża. Pogačar jak dotąd jest lepszy, ale wciąż celujemy w najwyższy stopień podium. Jonas zawsze potrzebuje trochę czasu, aby rozwinąć się podczas wielkiego touru. Widzieliśmy to również w trakcie Giro d’Italia. Szczególnie czekamy na dłuższe podjazdy. Wiemy, że te wspinaczki bardzo Jonasowi odpowiadają i znowu weźmy pod uwagę to, że często jest najlepszy właśnie w trzecim tygodniu. Bierzemy pod uwagę wszystko, ale jesteśmy pewni, że Jonas zdoła powstrzymać swoich rywali [chodzi tutaj o kolarzy, którzy są tuż za nim w klasyfikacji generalnej – przyp. red.]. Czy nadal wierzymy w zwycięstwo na Tourze? Nadal o nie walczymy

– powiedział Marc Reef.

Wypada mieć jedynie nadzieję na to, że te słowa znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale spoglądając na dotychczasowe wydarzenia z trasy Tour de France 2026 śmiało można rzec, że Jonas Vingegaard ma bardzo małe szanse na pokonanie Słoweńca, choć oczywiście nie jest to niemożliwe, bo wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć. Duńczyk musi się skupić przede wszystkim na obronie 2. miejsca w generalce, bo rywale są mocni i na pewno będą go jeszcze atakować.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułGuillaume Martin i Clement Venturini w Lotto Intermarché?
Następny artykułMads Pedersen chce zakończyć karierę po mistrzostwach świata w 2029 roku
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Zaraz, zaraz… przecież kolega Grzesiek już tu pisał, że Jonas skończy wyścig poza podium (i ostatnio kategorycznie odmówił zmiany zdania w tej materii), więc o czym my tu jeszcze rozmawiamy?

O bajkach Wiginsa o wycofaniu z wyścigu już nie wspomnę, bo jak gość chce się tak kompromitować jako „ekspert” (choć w dzisiejszych czasach samo to słowo brzmi jak obelga), to właściwie jego prywatna sprawa (i reputacja).

Tal Tal
Tal Tal

No nie ma szans.
W swojej optymalnej dyspozycji bez problemu objeżdżał Lipowitza czy Ayuso. Teraz nawet z nimi potrafi przegrac.
Więc skoro juz teraz jest tak, to niestety może byc kolejny spadek formy, no jednak sie nie zregenruje z dnia na dzien.

Po prostu Jonas nie trafil z formą na Tour.
Pewnie połączenie z Giro mu nie siadlo, chociaz tam wydaje sie, ze nie jechal na 100%, wiec wydawalo sie, ze sie zbytnio nie wyjechal. Ale jednak 3tyg jazdy pewnie weszlo mocno w nogi.

Łukasz
Łukasz

Jedno jest pewne, Vini to walczak i dopóki starczy mu sił nie odpuści. To jest kolarz światowej klasy i na pewno drugie miejsce nie jest jego głównym celem. Niestety ,dla niego, przyszło mu stratować w erze Pogacara.

Alek
Alek

Zapowiada, że chce walczyć – źle
Zapowiada, ze Tadej lepszy – źle, nie ma serca do walki
Wymyślą jakąś strategię – haha i po co tadej mocniejszy
UAE ich ogra – ha, było coś zrobić
Zrobią na innym wyścigu strategię jak UAE – haha, bez zespołu by nic nie zrobił.
Zaatakuje – źle, bo wcześniej siedział na kole.

Ja pierdziele, ludzie wyluzujcie. Jonas sam zawsze mówi z szacunkiem o Tadeju, ma cel go pokonać. Jest jedynym który tego dokonał czym zaszedł za skórę mu tak, że ten dopracował wiele rzeczy.
A mimo to wszyscy cisną Jonasa za to,że kocha rodzinę, za to że jest słabszy (xD) a wciąż cała reszta peletonu nie ma do niego w wysokich górach podjazdu.
Poczekał, jak Tadej w 22 się wywrócił.
Może warto docenić, ze jest ktoś taki, a nie krytykować że jest jaki jest. Bo on nikomu nie robi krzywdy, nikogo nie obraża, jest po prostu introwertykiem prawdopodobnie.

szczebelek
szczebelek

Jak rozumiem na najbliższym etapie górskim Vini dowali 5 minut Pogacarowi?

Antek
Antek

To jest komunikat dla sponsora. Niezależnie od tego jaka jest forma i motywacja Vingegaarda, poszło tylko komunikatów w świat, że gość już odpuścił, że ekipa musiał wysłać komunikat do sponsorów. W końcu powiedział to szef ds. wyścigów a nie pierwsza lepsza osoba. Nie doszukujmy się w tym grama prawdy.

Ricky
Ricky

szczebelek, dlaczego zaraz na najbliższym, ma na to jakieś 5 szans jeszcze 🙂

A na poważnie, no to chyba mało kto już w to wierzy – ja raczej też już nie, co nie znaczy, że nie będę trzymał kciuków. W końcu kibicowanie (przynajmniej w mojej wersji) nie polega wyłącznie na trzymaniu za „pewniakiem”.

love_velo
love_velo

Jest oczywiste, że ZEA zrobi wszystko, żeby do 16 etapu ostatecznie pogrążyć Vingegaarda i odebrać mu nadzieję To jest ich plan „być albo nie być”, wspierany narracją o „złamanym” człowieku.

Celem Vingegaarda natomiast jest przetrwać ten totalny nacisk, nawet ze stratą , ale wygrać w bezpośredniej walce 1 na 1, na czasówce.

To będzie skaza na wizerunku „globalnego idola”. Potem grupa wspólnych interesów Remco, Siextas i Vingegaard obali mit.

Ta taktyka była dyskutowana już przed startem TdF i wielu komentatorów wskazywało na „eksplozywną” jazdę Pogacara, która wygląda jak nierozsądna wobec trudności 3 tygodnia, ale jej sens wynika z obawy o możliwy kryzys Pogacara. Tak fizyczny jak i psychiczny (słynne „buczenie”, ….które jednak dodaje sił 🙂 ) po 16 etapie, więc wszystkie pozycje trzeba zamknąć wcześniej.

Moim zdaniem, etap 1 był prawdziwy w wykonaniu obu zespołów.
Etap 2 był kiczowatym pokazem, a na 10 Pogacar miał zaleczyć swój kompleks „ogranego” na kresce i rozpocząć psychologiczną presję.

Visma bez Van Arta jest słabsza operacyjnie, ale nie strategicznie.

Rołdi
Rołdi

Trzy i pół sekundy to ogromna przewaga. Może się wydawać że nie do odrobienia. Tak samo można było myśleć podczas Giro 2018. I okazało się, że na przedostatnim etapie tracący mniej więcej tyle samo Chris Froome zmiażdżył konkurencję i wygrał cały wyścig. Także wystarczy jeden etap, jeden gorszy dzień, jedna błędna decyzja. Bo takie wyścigi nie zawsze wygrywa najmocniejszy

Pogaczar
Pogaczar

To wszystko wyglada jak batalia Amstrong Ulrich. Biedny Ulrich nie mial szans bo u amerykanina szedl konkretny Koks.tak samo sloweniec bierze niezla dzialke koksu bo te wyscigi wygladaja jak by Senior przyjechal na trening do mlodzikow. Arabusy oplacaja WADA i UCI dlatego nie rozumie po co sie jeszcze ludzic tym kolarstwem?

Ricky
Ricky

@Pogaczar To chyba niezbyt szczęśliwe porównanie, Herr Urlich też miał przecież swoje za uszami…

Arnaud
Arnaud

@love_velo

Muszę Ci oddać, że masz naprawdę niepospolitą wyobraźnię. Nie wiem na podstawie czego głosisz te wszystkie swoje teorie, ale zawsze czytam z wielką ciekawością :). Naturalnie nie miałbym nic przeciwko, gdyby było, jak piszesz…