Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Kurz bitewny po zakończonych mistrzostwach Świata zaczyna powoli opadać i przyszedł czas na podsumowania. Z tej okazji z krytyką spotkał się Jonas Vingegaard, który po raz kolejny nie wziął udziału w światowym czempionacie. Duńczyk wybrał spokojny powrót do zdrowia i lepsze przygotowanie do sezonu 2027.

Jonas Vingegaard zdecydowanie w ostatnich latach unika ścigania się w wyścigach jednodniowych. Jego domeną są wielkie toury i inne wyścigi etapowe. To jedne z powodów, dla których nie zobaczyliśmy dotychczas dwukrotnego zwycięzcy Tour de France w mistrzostwach globu. Zauważył to między innymi Brian Holm, który w podcaście Cafe Eddy skrytykował rodaka za rzekomy brak chęci reprezentowania kraju, powołując się zwłaszcza na nieudany start w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy, gdzie Duńczyk nie nawiązał walki i wycofał się z wyścigu:

Moja teoria jest taka, że ​​Jonas Vingegaard nie ma ochoty zostać mistrzem świata. Nawet gdyby miał zagwarantowany tytuł, to wybrałby święty spokój w gronie rodziny. On nie czuje się dobrze wyścigach jednodniowych i po prostu boi się, że zawiedzie nasz kraj. Po prostu boi się powtórki z ubiegłorocznych mistrzostw Europy, gdzie nie poszło mu dobrze.

– ocenił Holm, któremu dosadnie odpowiedział Michael Mørkøv, selekcjoner reprezentacji. Ten ostatni odrzucił krytykę Holma, stwierdzając, że Vingegaard wielokrotnie wyrażał chęć startu w mistrzostwach świata. Podkreślił, że kolarzom takim jak 29-latek trudniej przygotować się do tak trudnego wyścigu na końcu sezonu:

Jonas Vingegaard dał mi do zrozumienia, że ​​naprawdę chce być częścią duńskiej drużyny narodowej, zarówno w zeszłym roku, jak i w tym roku. Na początku sezonu powiedział, że chce rywalizować na Mistrzostwach Świata. Niestety, tak się nie stało. Stała za tym kontuzja, której doznał w Tour de France. Jonas jest w pewnym sensie przypadkiem szczególnym, trochę jak Mattias Skjelmose. To kolarze, którzy poświęcają wiele dla celów, jakie stawiają sobie na początku sezonu, i dlatego później może być im trudno przygotować się do mistrzostwa.

– zakończył Michael Mørkøv.

Poprzedni artykułMistrzostwa Europy 2026: Reprezentacja Włoch odkrywa karty
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Pierwszy raz słyszę o tym panu (ale ok – nie twierdzę, że słyszałem o każdym wybitnym kolarzu w historii) ale wygląda to na typową próbę zwrócenia na siebie uwagi. To, że Janusz nie specjalizuje się w wyścigach jednodniowych i jest przywiązany do rodziny to powszechnie znane fakty, ale wyciąganie wniosków, że nie miałby ochoty zostać MŚ nawet gdyby miał to „zagwarantowane”, to jakaś tania publicystyka jak dla mnie. A zresztą nie wiem czy na takiej trasie jak w Montrealu to on miałby jakieś realne szanse – przecież taki rodzaj podjazdów to nie jest coś, co jest jego najmocniejszą stroną.