fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

W niedzielne przedpołudnie swój medalowy bój w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym rozegrały juniorki. Po srebrny krążek po naprawdę świetnej jeździe sięgnęła Amelia Szymańska, która do ostatnich kilometrów liczyła się w walce o pełną pulę. Kolarka Copernicusa zbliżała się bowiem w końcówce do złotej Zofii Glinki, ale źle pokonała jeden z zakrętów. Mimo to na 18-latki cały czas gościł uśmiech.

Przed niedzielnym wyścigiem ze startu wspólnego juniorek w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym, w trzech poprzednich zmaganiach tej kategorii wiekowej mieliśmy bardzo specyficzną sytuację – zarówno na czas, jak i ze wspólnego w 2025 roku, a także w ramach czasówki w tej edycji po złoto sięgała kolarka UKS Copernicus Toruń CCC, a dokładnie Maria Okrucińska, srebro i brąz zgarniały zaś zawodniczki MAT Atom Deweloper Wrocław – tu już w różnych układach. Niedziela przyniosła nam przerwanie tej serii, a dokładniej odwrócenie ról, albowiem tym razem po zwycięstwo sięgnęła Zofia Glinka reprezentująca dolnośląską formację, zaś 2 pozostałe medale trafiły do „pomarańczowych”, a konkretnie Amelii Szymańskiej i Marii Okrucińskiej. Co po wyścigu czuła zdobywczyni srebrnego krążka?

To niesamowite uczucie, szczerze przyznam, że trochę się tego spodziewałam, bo wiedziałam, po co tu przyjechałam. Liderką była jednak dla nas Marysia Okrucińska, a ja miałam moje zadania – zaatakowałam zaraz po gwizdku na start ostry, zebrała się mała grupka, pojechałyśmy i tak się to ciągnęło przez 2 rundy. Na tej 2. odjechała Zofia Glinka, miała w czołówce też swoje 3 koleżanki, które w ten sposób zostały zwolnione z dawania zmian, w efekcie czego nie miał kto gonić. Ten atak przyniósł jej ponad minutę, ja zaatakowałam za nią dopiero na bruku, gdzie odrobiłam około 40 sekund i potem krok po kroku zbliżałam się do liderki. W końcu było 7 sekund… I pomyliłam drogę na 3 kilometry do mety. Dopadło mnie przegrzanie, było strasznie gorąco, szłam wszystko… Nie wiem ile miałam straty na mecie, ale wtedy dla mnie skończyła się pogoń. Mimo to jestem bardzo zadowolona

— opowiadała Amelia Szymańska, która w ten sposób odsłoniła sporo kulisów z wyścigu juniorek.

Dopełniając wątki, które poruszyła kolarka UKS Copernicus Toruń CCC trzeba wspomnieć, że młodym paniom zneutralizowano około 20 początkowych kilometrów ścigania, w efekcie czego realny dystans wyścigu wyniósł niespełna 64 kilometry. Wszystkie te Amelia Szymańska pokonała w kolejno zawiązujących się akcjach ofensywnych – ich skład nieco się zmieniał, ale 18-latka długo była na samym czele, później zaś przyszło jej gonić wspomnianą Zofię Glinkę. Wróćmy jednak na start, albowiem dopytałem srebrną medalistkę czy czuła, że odjazd w takim składzie, w jakim pojechał, jest tym, który może zadecydować o tytule.

Tak, wiedziałam, że tak będzie, czułam to. Dziewczyny były chętne do współpracy, przynajmniej niektóre, to rozbiło się dopiero z czasem. Wtedy mieliśmy sytuację, że raz miałyśmy 2 minuty przewagi, raz 1:10, potem znowu 1:50 i tak cały czas niestabilnie jechałyśmy, ale cały czas na czele

— kontynuowała Amelia Szymańska.

Z racji na fakt, że wyłącznie w niedzielę startowano i kończono w Ostródzie, tylko 2 kategorie wiekowe zmierzyły się z owianym złą sławą, bardzo nierównym „brukiem”. O ile w elicie ten długi na 2200 metrów sektor stanowił niewielki procent dystansu, o tyle wśród juniorek ten był istotną częścią zmagań. Część ekip w dniu wyścigu wyrażała wręcz niezadowolenie z racji na neutralizację pierwszego przejazdu, bowiem przygotowano specjalny sprzęt pod kątem tego odcinka, a i same zawodniczki były do niego przygotowane tak mentalnie, jak i taktycznie. Amelia Szymańska wykorzystała bruk na powrocie do Ostródy do oderwania się od 2. grupy i rozpoczęcia pogoni za Zofią Glinką. To był efekt spontanicznej decyzji czy planu, który udało się zrealizować?

To była kwestia dobrego rekonesansu i też tego, że ścigałam się w MTB, więc wiem z czym się je takie drogi, nie bałam się tego bruku. Wiedziałam, że to będzie moja mocna strona, dlatego wjechałam tam pierwsza z grupy i po prostu dałam gazu [śmiech]

— zdradzała kolarka UKS Copernicus Toruń CCC.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Cóż, nigdy nie dowiemy się co wydarzyło się dokładniej po tym, jak Amelia Szymańska odrobiła niemal całą swoją stratę – czy gdyby nie pomylenie trasy, którego przyczyny również nie znamy, to ta dogoniłaby Zofię Glinkę, czy też jednak kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław, która w świetnym stylu broniła się aż do końca, utrzymałaby choć sekundę przewagi, bądź może ta zdołałaby się obronić w sprinterskim pojedynku. To tylko gdybanie, na które nie ma odpowiedzi, natomiast pewne jest to, że nie byłoby tego sukcesu gdyby nie ludzie, którzy otaczali Amelię Szymańską. Komu należą się podziękowania ze strony zawodniczki?

Na pewno dziękuję mojemu trenerowi klubowemu Piotrowi Wojciechowskiemu, a także mojemu trenerowi Tomaszowi Kalichowi, który jest ze mną od początku – od pierwszego klubu UKS Cykliści Rypin, gdzie zaczynałam w wieku 9 lat i pozostawałam do bodaj 14. roku życia. To on mnie uczył podstaw. Chciałabym też podziękować Mateuszowi Nastuli za przygotowanie do tego sezonu, bo myślę, że bez niego to by się nie udało, a także mojej dietetyczce Kindze Piotrowskiej, bo ona też dołożyła bardzo dużą cegiełkę do tego sukcesu. Wreszcie, a właściwie przede wszystkim, dziękuję moim rodzicom, bo oni wspierają mnie psychicznie, finansowo, bez nich nie byłoby kolarstwa w moim życiu

— zakończyła Amelia Szymańska, srebrna medalistka w wyścigu ze startu wspólnego juniorek.

W Ostródzie wywiad przeprowadził Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułTour de France 2026: Kolejne ekipy przedstawiają swoje oficjalne składy
Następny artykułBroń obosieczna – zapowiedź trasy Tour de France 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze