fot. Copernicus

Najlepszą z Polek w wyścigu ze startu wspólnego juniorek w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 była Amelia Szymańska. Na twarzy biało-czerwonej za linią mety malował się jednak smutek tudzież rozczarowanie, albowiem 18-latka zajęła 34. miejsce. Dziś nie był dzień naszej zawodniczki, ale przed nią cały czas jeszcze 2 starty podczas słoweńskiego czempionatu.

Za nami kolejny z wyścigów ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. W zmaganiach juniorek z początku bardzo widoczne były reprezentantki Polski, ale gdy kontrolę w peletonie przejęły Niemki, wyścig rozbił się w drobnych mak, a biało-czerwonych niestety nieco zaczęło brakować w czołówce. Do tej po podjeździe pod Možjancę (2,1 km; 10,3%) dwukrotnie wracała Amelia Szymańska, ale ostatnia runda nie ułożyła się po myśli naszej zawodniczki i ta przecięła linię mety na 34. pozycji. Taka lokata zapewne nie jest spełnieniem marzeń dla młodej kolarki?

Nie, zupełnie nie jest. Co mogę powiedzieć…

— zaczęła Amelia Szymańska, na której kolanie widoczna była krew. Co stało się reprezentantce Polski na trasie i czy mogą być tego długofalowe konsekwencje w kontekście kolejnych startów w Słowenii?

Wjechałam w pręta na podjeździe, po prostu jechałam za blisko krawędzi drogi i go nie zauważyłam. To moja wina, zmęczenie wzięło górę. Na szczęście jest okej, nic poważniejszego tam się nie stało, tak że dalej mogę walczyć

— wyjaśniła reprezentantka Polski.

Po 18-letniej wychowance UKS Cykliści Rypin, a obecnie zawodniczce UKS Copernicus Toruń CCC – Akademii Michała Kwiatkowskiego bardzo wyraźnie było widać, że ten wynik i przebieg wyścigu jest dla niej rozczarowaniem. Wciąż jednak można na niego spojrzeć z nieco szerszej perspektywy – jeszcze rok temu Amelia Szymańska była jedną z solidnych polskich juniorek, ale ścigającą się tylko na naszej krajowej arenie, teraz w największych imprezach najpierw najdłużej wspiera Marię Okrucińską podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, a następnie jest najlepszą z Polek podczas Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Oba te starty 18-latka kończy na początku czwartej „10”. Mimo dzisiejszego smutku warto zatem podkreślić progres, jaki poczyniła młoda kolarka na przestrzeni ostatnich miesięcy czy lat.

Na pewno zrobiłam zauważalny progres od tamtego roku i to fakt, ale dzisiaj to po prostu nie było to. Ten wynik, to nie jest cel, z jakim tu przyjechałam. Liczyłam na więcej, o wiele więcej. Po prostu chyba… To nie był ten dzień. Dałam z siebie wszystko, nie mam sobie nic do zarzucenia i zostało mi jeszcze ciężej pracować, przygotować się na przyszły rok

— mówiła najlepsza z polskich juniorek.

Nim jednak przyjdzie przyszły rok, Amelię Szymańską zobaczymy jeszcze dwukrotnie na słoweńskich szosach, albowiem przed nią wtorkowy start w drużynowej sztafecie oraz środowa jazda indywidualna na czas. W tej pierwszej reprezentacja Polski broni brązowego medalu wywalczonego przed rokiem. Jakie są ambicje i marzenia związane z tymi występami?

Do środy przychodzę z lekką głową. Najbardziej nastawiałam się na start wspólny oraz właśnie miksa. W drużynie damy z siebie wszystko z dziewczynami, mam nadzieję, że obronimy medal. Czasówka? Chyba tak samo. Na koniec po prostu dam z siebie wszystko, ile tylko zostanie w nogach i co będzie to będzie

— powiedziała Amelia Szymańska.

Juniorki trzykrotnie przejechały dziś nieco ponad 22-kilometrową rundę, która będzie także areną zmagań zarówno podczas drużynowej sztafety, jak i jazdy indywidualnej na czas. W przypadku pań do lat 19 mówimy tu zatem o dość długiej próbie, w dodatku podjazd pod Možjancę (2,1 km; 10,3%) i zjazd z niego przyjdzie teraz kolarkom przemierzać na tzw. „kozie”, czyli rowerze czasowym. Jak po przejechaniu tej pętli w tempie wyścigowym ocenia ją nasza juniorka?

Na pewno największym problemem będzie ten podjazd, bo w sumie pod taki jeszcze nigdy nie podjeżdżałam w ramach jazdy na czas, tak że może być naprawdę ciekawie [śmiech]. Jestem w sumie optymistycznie nastawiona, choć czasowcem to nie jestem. Presji sobie nie wywieram, ale lecę po jak najlepszy wynik

— wyjaśniła Amelia Szymańska, którą dopytałem, czy czeka ją teraz najdłuższa czasówka w życiu.

Na pewno, zdecydowanie [śmiech]

— dodała Polka.

Polskich kibiców na miejscu w słoweńskim Šenčur jest naprawdę sporo, ale głęboko wierzymy, że i przed telewizorami oraz innymi odbiornikami gromadzą się Państwo licznie, by wspierać biało-czerwone. Czego zatem z Waszej, polskich fanów strony życzyłaby sobie Amelia Szymańska przed kolejnymi startami?

Dużo, dużo siły [śmiech] i wytrwałości – to na pewno!

— zakończyła Amelia Szymańska.

W Šenčur z reprezentantką Polski rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułTeam Visma | Lease a Bike sięga po zawodnika Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team
Następny artykułStanisław Aniołkowski na starcie Binche-Chimay-Binche oraz Paryż-Tours 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ktoś z maturą
Ktoś z maturą

„także dalej mogę walczyć” ort.! Pisze się tak że.