fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Podczas czwartkowej jazdy indywidualnej na czas orliczek rozgrywanej w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026 na podium stanęły 3 zawodniczki – dwie żegnające się po tym sezonie z tą kategorią, a także jedna, która dopiero od kilku miesięcy jest jej częścią. Tą najmłodszą w gronie medalistek była Nadia Hartman, która z wielką radością przyjęła swój kolejny sukces w kolarskiej karierze.

Jeśli miałbym wskazać zawodniczkę z młodego pokolenia w Polsce, która z roku na rok robi naprawdę zauważalny progres, to bez wątpienia taką kolarką byłaby Nadia Hartman. 18-latka po sezonie 2024 zmieniła barwy CZKKS Kolejarz-Jura Częstochowa na juniorski projekt MAT Atom Deweloper Wrocław, w barwach którego m.in. zdobyła srebro na czas i brąz ze startu wspólnego podczas Mistrzostw Polski, sięgnęła po zwycięstwo w Ślężańskim Mnichu czy zajęła 11. miejsce w zaliczanym do Pucharu Narodów Watersley Ladies Challenge. To sprawiło, że dolnośląska formacja zabrała młodą kolarkę na staż w głównym zespole, gdzie ta miała okazję spróbować swoich sił m.in. w Tour de Pologne Women. Po takim przetarciu Nadia Hartman wraz z resztą naszej drużyny zdobyła brązowy medal Mistrzostw Europy w drużynowej jeździe na czas, który był dla niej pożegnaniem z kategorii juniorki. Teraz, jako pierwszoroczna orliczka, 18-latka zdobywa brązowy medal w jeździe indywidualnej na czas w tej grupie wiekowej podczas Mistrzostw Polski. Co młoda kolarka czuła po tym sukcesie?

Szczerze, to nie spodziewałam się tego. Dziewczyny, moje rywalki, są bardzo mocne. Orliczka to nie tylko 2 roczniki, jak to miało miejsce w juniorce, ale 2 razy tyle. Mimo to gdzieś po cichu chciałam tego medalu, ale jak dowiedziałam się, że go mam, nie byłam w stanie w to uwierzyć

— zaczęła Nadia Hartman.

W drodze do tego sukcesu 18-latka musiała przejechać przeszło 26 kilometrów pokonując kolejne podjazdy, zjazdy i zakręty na warmińskich szosach. Czy medalowy przejazd zawodniczki MAT Atom Deweloper Wrocław był idealny, czy też z tej trasy dało się wycisnąć jeszcze więcej?

Do pierwszego nawrotu dałam z siebie wszystko, a potem za to płaciłam, ale wiedziałam, że muszę wytrzymać do końca, walczyć o każdą sekundę. Nauczyłam się czegoś na Pogačarze i Van der Poelu z ostatniej czasówki z Tour de Suisse, że każdy detal, każde 0,1 sekundy ma znaczenie i trzeba walczyć o nie aż do samego końca

— celnie zauważała na gorąco 18-latka.

Teraz przed skromną, a zarazem bardzo sympatyczną kolarką MAT Atom Deweloper Wrocław kolejne, być może jeszcze trudniejsze wyzwanie – w sobotę przyjdzie jej stanąć do wyścigu ze startu wspólnego, gdzie będzie rywalizowała ramię w ramię z kolarkami elity, w tym naszymi gwiazdami z zachodnich ekip. Czego zatem można życzyć młodej zawodniczce przed tą rywalizacją?

Przede wszystkim szczęścia i zobaczymy co przyniesie ten dzień. Na pewno mamy mocny zespół i czas pokaże co się wydarzy

— krótko powiedziała Nadia Hartman, z którą niestety nie miałem okazji dłużej porozmawiać. Bardzo napięty program Mistrzostw Polski 2026 sprawiał bowiem, że 18-latka spieszyła się na ceremonię dekoracji do Biskupca, ja tymczasem wracałem do relacji na żywo z kolejnych kategorii. Nos podpowiada mi jednak, że to nie była moja ostatnia rozmowa z zawodniczką MAT Atom Deweloper Wrocław, a po kolejnych sukcesach będzie być może okazja by dowiedzieć się od niej zdecydowanie więcej.

W Raszągu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułCzas na panie – zapowiedź 3. dnia Mistrzostw Polski 2026
Następny artykułPiotr Pękala z brązem na czas: „Jest progres i jestem z niego zadowolony”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze